Przystanek Woodstock 2009
Na imprezę organizowaną przez fundację Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy jeździłem regularnie przez kilka lat. Trzy lata temu uznałem że czas zrobić sobie przerwę od wielkiej zabawy na polu w Kostrzynie a wcześniej w Żarach. W tym roku dzięki splotowi pewnych okoliczności znowu wybrałem się w sześciogodzinną podróż na zachodnie rubieże Polski.
Jako, że z wiekiem staję się co raz wygodniejszy, to postanowiłem skorzystać z zupełnej nowości jaką było płatne pole. Za niezbyt wygórowaną opłatą, zarządzająca nim firma Toi Toi, zapewniła ustronne miejsce, nieco na uboczu kostrzyńskiego dawnego poligonu, ogrodzone i strzeżone przez cały dzień. Do tego jeszcze komfortowe toalety i prysznice z ciepłą wodą – przynajmniej w teorii. Zapewne firma nie przewidziała zainteresowania jakim cieszyć się będzie ToiCamp bowiem aby skorzystać w pełni z oferowanego przez nią komfortu najlepiej było wybrać się do zaplecza sanitarnego tuż przed wschodem słońca. Generalnie jednak, i tak ToiCamp zapewniał zdecydowanie lepszy standard niż ten, z którego korzystali pozostali uczestnicy festiwalu.
Ludzi do Kostrzyna zjechało, wedle różnych szacunków, od 400 do 500 tysięcy. Taksówkarz, który podwoził nas w niedzielę do miasta opowiadał, że takich tłumów to on jeszcze w tym miejscu nie wiedział. Wedle jego słów, ludzie rozbijali swe namioty przy drogach dojazdowych do Kostrzyna co wcześniej się nie zdarzało.
Co zatem ściągnęło te rekordowe tłumy? Przyglądając się ofercie muzycznej PW, raczej brak jest jakichś megagwiazd; po za Guano Apes (który już swoje największe sukcesy ma raczej za sobą) czy rodzimym Dżemem (aczkolwiek zupełnie nie rozumiem, co pociąga ludzi w tym zespole, w postaci jakiej jest obecnie) i Voo Voo trudno raczej szukać tutaj super popularnych wykonawców. Jednakże dobór muzyki jest taki, że pod sceną zawsze jest tłum. Owsiak, dobierając wykonawców mam wrażenie, że raczej stawia na zaciekawienie woodstockowiczów, zaproponowanie im czegoś czego jeszcze nie znają lub znają słabo. Aczkolwiek to oczywiście coś innego niż sposób dobierania stosowany np. przez Artura Rojka przy okazji Off Festival. To co jest największym atutem oferty muzycznej PW to moim zdaniem tzw. „wydarzenia specjalne” – w tym roku był nim koncert z okazji 40-lecia oryginalnego festiwalu Woodstock z 1969 roku. Fenomenalny połączenie muzyki klasycznej z rockiem, etno i szeroko pojętym world music. Jerzy Owsiak zapowiedział rychłe wydanie DVD z tego koncertu – wprost nie mogę się doczekać tego wydawnictwa
Inne niesamowite tegoroczne wydarzanie to wystawienie w Akademii Sztuk Przepięknych operetki „Wesoła Wdówka” przez Mazowiecki Teatr Muzyczny „Operetka” im. Jana Kiepury z Krzysztofem Tyńcem i Bohdanem Łazuką w rolach głównych. Z powodu opóźnienia koncertu w The Subways na głównej scenie aktorzy pojawili się na estradzie w ASP kilkanaście minut po godzinie trzeciej w nocy a swój występ zakończyli zbierając huraganowe brawa kilka chwil po piątej nad ranem. Mimo późnej pory publika przez całe przedstawienie reagowała żywiołowo i entuzjastycznie.
Akademia Sztuk Przepięknych to oczywiście również spotkania z ciekawymi ludźmi. W tym roku posłuchać można było Lecha Wałęsy, Tadeusza Mazowieckiego,Janusza Kochanowskiego (rzecznik praw obywatelskich), Stanisława Tyma, Bohdana Łazuki, Leszka Możdzera i Michaela Lang (jeden ze współtwórców oryginalnego Woodstock w 1969 roku). Przysłuchiwałem się rozmowie Piotra Najsztuba z pierwszym nie komunistycznym premierem RP oraz z rzecznikiem praw obywatelskich. Obaj panowie mówili ciekawie i nie bali się odpowiadać nawet na te trudniejsze pytania ze strony licznie zgromadzonej publiczności.
Lecz Woodstock to przede wszystkim niesamowity klimat, swobody, tolerancji i dobrej zabawy oraz beztroski i oderwania od codzienności, w którym można się zanurzyć na te kilka dni. Wielkim osiągnięciem Jurka Owsiaka jest to, że rok w rok trafia do tysięcy młodych ludzi z przekazem, który być może brzmi naiwnie i nieco idealistycznie ale jednak tam, w Kostrzynie, całkowicie się sprawdza. Można Owsiaka i idei jakie propaguje nie lubić, ale za WOŚP i Przystanek Woodstock należy mu się szacunek.

Trudno się nie zgodzić z autorem:) Ja w tym roku – z ważnych przyczyn – pojechać nie mogłem, ale oglądałem na żywo przekaz na Onecie i C+, jak tylko nadawał. Na PW byłem pięć razy, impreza jest fantastyczna, głównie ze względu na klimat, atmosferę tam panującą. Mam ludzi, których spotykam tylko na PW, poza nim się nie widujemy, bo mieszkamy setki km od siebie. I zawsze jest genialnie. przy hektolitrach piwa można przegadać kilka dni prawie bez przerwy.
A muzyka? Podoba mi się ostatnia zmiana podejścia Jurka. Zaprasza ciekawe projekty, eksperymentuje. Nie zamyka się na jeden rodzaj muzyki. Jest punk, rock, folk, reggae i muzyka klasyczna – wszystko co lubię! Jednym z najlepiej przyjętych koncertów na PW na jakim byłem byli rok temu tenorzy. Niesamowicie ciepło przywitani i pożegnani przez publikę, kto by się czegoś takiego spodziewał? Mi takie wydarzenie kompletnie nie pasuje np. do Openera, a na Woodstocku się sprawdza niesamowicie.
A, i jeszcze idea oddawania krwi – genialna. Wielkie chapeau bas przed Jurkiem!!