Strach przed światem

Październik 17, 2009 | 4 komentarzy

Przeglądając sobie wczoraj tego blogaska zacząłem się zastanawiać jak to się dzieje że, tak wielką popularność zdobywają ruchy głoszące spisek  lekarzy, koncernów farmaceutycznych, naukowców, optujących za szkodliwością masowych szczepień, głoszących potrzebę powrotu do natury czy dostrzegających zewsząd zagrożenie dla wolności i samostanowienia (w najradykalniejszej wersji ze strony ludzi-jaszczurów) O tym wszystkim niestrudzenie pisze Bart i do odwiedzenia jego blogaska zachęcam wszystkich zainteresowanych tą tematyką

Każdy ma swoją opowieść, jakąś wizję świata, którą uznaje za głęboko prawdziwą i najwłaściwszą – to oczywiste. Jak to się dzieje jednak że jest sporo ludzi, za najużyteczniejszą uznaje opowieść, której głównymi wątkami jest mistycyzm, magia oraz nastawienie obronne wobec wiedzy, techniki czy nauki?

Hipoteza jaka przychodzi mi do głowy, jest taka że to dobry sposób na poradzenie sobie z pewnego rodzaju strachem przed światem. W dobie szalejącego relatywizmu, mnogości idei, perspektyw oraz „prawd” można, z pewnych względów, czuć się zagubionym. Jednym z rozwiązań na ogarnięcie tego zróżnicowania może być poszukiwanie dających pewność i spokój wyjaśnień. Dla jednych taką ostateczną odpowiedzią będzie ten czy inny bóg dla drugich wiara w działanie astrologicznych mocy czy innych tajemnych sił, których ludzki umysł nie jest w stanie w pełni ogarnąć, dlatego należy przyjąć je za pewnik.

Kolejna kwestia to postępująca  technicyzacja oraz znaczący wzrost znaczenia posiadania specjalistycznej wiedzy. To posiadanie wiedzy, moim zdaniem, różnicuje ludzi nie mniej niż zasobność majątkowa ( a często te dwie kwestie są ze sobą ściśle powiązane) Specjaliści w swoich dziedzinach (medycyny, żywienia etc) ze względu na swoją wiedzę mogą więcej, mają znaczący wpływ na systemowe rozwiązania dotykające spore masy ludzi. W rezultacie, u niektórych, pojawiać się może poczucie zagrożenia ze strony czegoś czego działanie jest niezrozumiałe,  wykluczenia, mniejszego sprawstwa czy wręcz jakiegoś rodzaju ubezwłasnowolnienia. A to rodzi niepokój, a często również bunt i ochotę na poszukanie alternatyw dających większe czy mniejsze poczucie bezpieczeństwa. Nic tak nie uspokaja jak powrót do natury.

To wszystko prowokuje do doszukiwania się intencjonalnych działań nakierowanych na szkodzenie ze strony posiadających wiedzę, władzę i pieniądze. Nie ma lepszego wyjaśnienia niż dobrze skonstruowana teoria spiskowa.

Przygotowując się kilka dni temu do wystąpienia na konferencji, na której mówiłem o zaburzeniach osobowości, przypomniałem sobie kilka czynników rozpatrywanych jako prowadzących do osobowości paranoicznej. Są to z perspektywy społecznej m.in niski status socjo-ekonomiczny, należenie do mniejszości i poczucie zagrożenia. Mechanizm może być podobny, ale oczywiście nie widzę wielbicieli homeopatii jako osób z zaburzonymi osobowościami.

Każdy ma taką opowieść o świecie z jaką mu wygodnie i jaka jest dla niego użyteczna. Dlatego istnienie radykalnych zwolenników homeopatii, fanatycznych przeciwników szczepień czy bojowników z ustaleniami UE odnośnie żywienia budzi we mnie tylko zainteresowanie a czasem po prostu bawi ( a to dlatego że moja opowieść jest zupełnie inna). Jeżeli ktoś chce ryzykować swoim zdrowiem w imię bliskich mu idei to proszę bardzo. Co jednak gdy ofiarą takiego a nie innego widzenia świata przez rodziców padają dzieci? To jednak temat na zupełnie inną notkę :-)


VN:F [1.9.2_1090]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Przeczytaj także:

  1. Strach przed wizytą u psychologa

Tagi:

Comments

4 Comments so far

  1. Ghoran on Październik 18, 2009 20:29

    „Jeżeli ktoś chce ryzykować swoim zdrowiem w imię bliskich mu idei to proszę bardzo.”
    No właśnie problem w tym, że nie „proszę bardzo”. Wiele rzeczy jest przymusowych i nie masz możliwości wyboru (jak choćby szczepienia).

    „Co jednak gdy ofiarą takiego a nie innego widzenia świata przez rodziców padają dzieci?”
    Tutaj miałbym dwa pytania. Dziecko jest moje czy „państwa”?
    Jeśli moje to ja decyduję i ja ponoszę odpowiedzialność, czyli tak jak być powinno. Jeśli natomiast dzieci są „państwa” to dlaczego tego nie powie się wprost i nie będzie się zabierało dzieciaków do jakichś obozów „państwowych” w których rzesza zatrudnionych przez „państwo” pedagogów będzie się o nie troszczyła? :)

    VA:F [1.9.2_1090]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
    VA:F [1.9.2_1090]
    Rating: -1 (from 1 vote)
  2. student on Październik 20, 2009 00:13

    „Dla jednych taką ostateczną odpowiedzią będzie ten czy inny bóg dla drugich wiara w działanie astrologicznych mocy czy innych tajemnych sił, których ludzki umysł nie jest w stanie w pełni ogarnąć, dlatego należy przyjąć je za pewnik.”
    to jest dość naturalna odpowiedź. dzieci samorzutnie tworzą takie rozumienie świata. wiadomo: animizacja, teleologia, personifikacja, reizacja itd. itp. w tym sensie nie ma co robić z wiary w nadprzyrodzone czegoś niezdrowego, wynaturzonego (koniec końców może to się ona okazać świętą prawdą i wtedy będzie mi łyso).
    zresztą też każda „negatywna” forma funkcjonowania (w tym temacie można wymienić np. schizoidalną, neurotyczną, paranoiczną, introwertyczną, histeryczną) jest jakąś adaptacją, ma niejedną dobrą stronę, no i może wnosić coś nowego i nierzadko wartościowego do ludzkości. no nie?

    „Tutaj miałbym dwa pytania. Dziecko jest moje czy państwa?”
    To dosyć prowokacyjnie napisany akapit (ani odpowiedź a ani b nie jest w pełni prawdziwa). I tak ważniejsze jest inne pytanie, komu i dlaczego ufasz. Ja na ten przykład ufam metodzie naukowej, a co za tym idzie, w bardzo wysokim stopniu głównemu nurtowi nauki, ponieważ piszę na komputerze, mam medycynę na poziomie cudów biblijnych, centralne ogrzewanie, psychoterapię systemową i wiele innych udogodnień. Natomiast konkurencja łasi się do mnie, wydaje szalenie przyjazna, ale ma do zaoferowania tylko sztuczki, insynuacje i efektywność na poziomie placebo. Dopóki cywilizacja, w której żyję, będzie stać na ogół po tej samej stronie co ja, nie zamierzam zostawać anarchistą ani pustelnikiem. Źródła naukowe, które niestety rzadko łaszą się i promują tak jak te pseudonaukowe, mówią szczepionkom OK. Można zresztą znaleźć sobie szczepionki, które nie zawierają żadnych kontrowersyjnych składników. Wycofanie tych substancji nie poskutkowało zresztą (no szkoda) zmianą w epidemiologii przypisywanych im chorób.

    PS. Polscy spiskowcy są mocno do tyłu, awangarda zachodnia dała już spokój szczepionkom, i skupia się na syntetycznych barwnikach spożywczych. ;)

    VA:F [1.9.2_1090]
    Rating: 5.0/5 (1 vote cast)
    VA:F [1.9.2_1090]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  3. Ghoran on Październik 20, 2009 10:44

    „To dosyć prowokacyjnie napisany akapit (ani odpowiedź a ani b nie jest w pełni prawdziwa).”
    A powinna być prawdziwa „a”.
    „Ja na ten przykład ufam metodzie naukowej, a co za tym idzie, w bardzo wysokim stopniu głównemu nurtowi nauki[...]”
    No i bardzo dobrze. Ale czy to oznacza, że Twój światopogląd jest lepszy i dlatego musi być narzucany mi?
    A co jeśli ja ufam naturze? Mogę? Mogę. Więc dlaczego mam przymus szczepienia?
    „Źródła naukowe, które niestety rzadko łaszą się i promują tak jak te pseudonaukowe, mówią szczepionkom OK. ”
    Manipulacja. Z góry zakładasz, że te, które mówią „nie ok” są pseudonaukowe :) A są też naukowe, które poddają szczepionki w wątpliwość.
    A wiesz co mówią naukowe o mammografi? Że wcale nie jest taka dobra jak się twierdzi.

    Mi osobiście chodzi tylko o to, że chcę mieć wybór. Nie lubię przymusu.

    VA:F [1.9.2_1090]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
    VA:F [1.9.2_1090]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  4. student on Październik 22, 2009 05:17

    Mam strasznie analityczną fazę, przepraszam za rozdrabnianie się.

    Muchomory sromotnikowe, kleszcze, pająki i tygrysy też są naturalne. Na nasze szczęście już ktoś inny za nas miał z tymi obiektami, że tak powiem, doświadczenia empiryczne i posiadamy jako cywilizacja wiedzę o tym, jakie są ich plusy i minusy. Jest też na świecie trochę naukowców, którzy próbują uczciwie rozpoznać plusy i minusy różnych sposobów opieki zdrowotnej, nie będąc na pasku żadnego przemysłu (większość, jak mi się wydaje). Oczywiście zdarzają się zmiany o 180 stopni w myśleniu, ale rzadko i wyjątkowo. Konsensus co do szczepionek jednak jest, że o wiele lepiej że są, niż gdyby miało ich nie być, panuje co do tego zgoda poza pojedynczymi wątpiącymi (zawsze są, i dobrze). Na co dzień problemem są media, które robią z igły widły, plotki oraz jeszcze bardziej marketing, one wspólnie potrafią zaciemnić obraz. Informacja publiczna o nauce to żywy problem.

    Próby socjologiczno-filozoficznej refleksji nad systemami państwowymi gryzły temat na różny sposób i z różnymi wnioskami. Ale generalnie może zgodzimy się, że w takim systemie zwykle oddaje się trochę swobody wyboru w zamian za wiele korzyści, takich jak np. bezpieczeństwo i opieka zdrowotna. Czy wybieramy takie państwo, inne czy coś jeszcze odmiennego, zawsze wymieniamy coś za coś. Przymus zawsze się gdzieś schowa i kogoś kiedyś dotknie. To otwarty, długi i za trudny jak na tę porę temat :)

    Pzdr

    VA:F [1.9.2_1090]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
    VA:F [1.9.2_1090]
    Rating: 0 (from 0 votes)

Name (wymagane)

Email (wymagane)

Witryna internetowa

Speak your mind

?>