Z koncepcją teamu reflektującego spotkałem się już kilka lat temu przy okazji mojego pierwszego szkolenia systemowego. Było to jednak przedstawiane w charakterze ciekawostki, nowinki o której warto wiedzieć. Kolejne spotkanie z tym sposobem pracy miałem na szkoleniu do certyfikatu – już w formie rozszerzonej ale wciąż teoretycznej. Aż wreszcie tydzień temu miałem okazję zaobserwować jak to działa w praktyce. Jednym z elementów naszego szkolenia terapeutycznego jest udział i obserwacja tzw. sesji symulowanych – zgłoszone przez uczestników rodziny są odgrywane; pozwala to na ćwiczenie technik terapeutycznych, praktyczną naukę stawiania hipotez, analizowanie sytuacji trudnych jakie mogą pojawiać się w trakcie pracy. Na koniec takiej symulowanej sesji, w podgrupach tworzymy tzw. interwencję końcową, będącą podsumowaniem spotkania. Ostatnio jednak prowadząca zaproponowała pewną zmianę: zastosowanie teamu reflektującego. Obserwacja działania tej metody sprawiła, że postanowiłem bliżej się jej przyjrzeć.

Twórcą koncepcji teamu reflektującego jest Tom Andersen. Był on (zmarł w wyniku wypadku w 2007, na kilka miesięcy przed planowanym warsztatem w Polsce) jednym z najbardziej znanych terapeutów stosujących podejście systemowe, oparte na społecznym konstrukcjonizmie. Do połowy lat 80. stosował w pracy z rodzinami klasyczne podejście tzw “mediolańskie”. Upraszczając w metodzie tej sesję, prowadzi jeden lub dwóch terapeutów, którym za lustrem jednostronnym towarzyszy zespół terapeutyczny, w miarę potrzeb podpowiadający prowadzącym kierunki pracy, a następnie wspólnie z terapeutami tworzący końcową interwencję (opartą na pozytywnej konotacji)

Andersen zaproponował dość rewolucyjną zmianę; zrezygnował z odseparowania zespołu od klientów oraz zaproponował aby o klientach rozmawiać przy nich. Zespół (najczęściej dwóch terapeutów) rozmawia o tym co się wydarzyło na sesji przez 10 do 15 minut.  Przy czym w takiej reflektującej rozmowie biorą udział tylko obserwatorzy, zaś klienci i terapeuci jedynie się przysłuchują. Po zakończeniu rozmowy reflektującej ewentualne komentarze i spostrzeżenia wygłaszane są w rozmowie terapeutów z klientami a reflektujący znowu jedynie się przyglądają i słuchają.

Twórca koncepcji teamu reflektującego wprowadzając opisywaną tutaj zmianę miał na celu “zdemokratyzowanie” procesu terapeutycznego, zniesienie hierarchicznego modelu (dającego uprzywilejowaną pozycję terapeutom), większe włączenie w terapię i radzenie sobie z doświadczanymi problemami.

Dialog wewnętrzny i dialog zewnętrzny

Według Andersena gdy mówimy do kogoś toczymy “dialog zewnętrzny”, natomiast gdy słuchamy kogoś mówiącego do nas toczymy “dialog wewnętrzny” – co można rozumieć jako opracowywanie, analizowanie i nadawanie znaczenia temu co słyszymy. Jeżeli w trakcie rozmowy terapeutycznej kwestię o których rozmawiamy będą  przekazywane z rozmów zewnętrznych do wewnętrznych a następnie z powrotem na zewnątrz to można powiedzieć że uzyskamy spojrzenie na nie z różnych wewnętrznych i zewnętrznych perspektyw. Na daną kwestię można spojrzeć z różnych perspektyw, kiedy te perspektywy zbierzemy razem, możemy uzyskać nowe pomysły na problemy nad którymi się skupiamy. Team reflektujący jest takim ugłośnieniem tych dialogów, rozmów wewnętrznych i przekazaniem ich klientom.

Trzy zasady

- zespół reflektujący powinien rozmawiać ze sobą o tym co usłyszał i zobaczył w trakcie rozmowy terapeutów z klientami. Unikać należy stwierdzeń, opinii, nadawania znaczeń. Mogą one zostać odebrane jako coś co należy rozważyć lub nawet zrobić. Jeżeli sposób rozumienia klientów jest odmienny od tego reprezentowanego przez terapeutów, mogą czuć że ten drugi jest lepszy właściwszy, lub odebrać go jako krytykę swojego działania

- komentowanie, rozmawianie bardziej o tym co się słyszy, w mniejszym stopniu o tym co jest widoczne. Klienci podczas sesji terapeutycznej mogą nie mieć ochoty na rozmawianie o pewnych sprawach i starać się je zatrzymać w sekrecie. Według Andersena mają do tego prawo i zespół reflektujący winnen to uszanować, nie “wyciągając” ich do odpowiedzi

- gdy rodzina, terapeuci i zespół reflektujący znajdują się w tym samym pokoju, podczas rozmowy reflektującej członkowie zespołu powinni mówić do siebie, nie spoglądając nawet na klientów. Może to bowiem stanowić nacisk na słuchanie tego o czym mówi zespół

Dobrowolność

Gdy Andersen pisze o swoim podejściu do terapii wielokrotnie podkreśla dobrowolność działań i zachowań klientów podczas sesji. Informuje o obecności zespołu, ale klientom zostawia decyzję co do tego czy mają ochotę go posłuchać. Gdy się na to zgodzą nie wymaga żadnego skupienia na tym o czym mówi zespół, zachęca do robienia tego na co mają ochotę. Ta swoboda ma najprawdopodobniej dać klientom maksymalne poczucie komfortu na sesji oraz umożliwić dostosowanie poziomu zaangażowania w to co się dzieje na sesji dokładnie do takiego na jaki mają gotowość.

Zastosowanie

Główny obszar stosowania teamu reflektującego to terapia rodzin. Jednakże sam Andersen wskazuje iż z powodzeniem stosować go można w procesie superwizji, szkoleń a także w terapii indywidualnej. Podczas indywidualnej pracy z klientem można “przywoływać” nieobecnych członków rodziny (trochę w podobny sposób do opisywanego wcześniej przeze mnie): “Gdyby Twoja matka słyszała to o czym rozmawiamy to co by pomyślała (dialog wewnętrzny) i co by powiedziała (dialog zewnętrzny)” W takiej sytuacji funkcję teamu reflektującego pełni sam klient.

Efekty

Korzystanie z teamu reflektujące przynosi korzyści zarówno terapeutom jak i ich klientom. Dla terapeutów jest to spore odciążenie – łatwiej im zachować neutralność, ponadto dostają kolejną perspektywę na problem, co zwykle generuje kolejne hipotezy – stają się bardziej użyteczni. Z perspektywy klienta – nieco paradoksalnie – łatwiej może być usłyszeć coś na swój temat od osoby z boku. W toku pracy terapeutycznej do terapeuty pojawiają się różne myśli, uczucia i nastawienia co sprawia, że odbiór interwencji z jego strony może podlegać pewnym zakłóceniom.

W praktyce

Bardzo zaciekawiła mnie ta metoda i myślę sobie, że otwiera ona wiele ciekawych możliwości. Szczególnie interesujące i obiecuje jest dla mnie większe zaangażowanie klientów w to co się dzieje na terapii. Z teamem reflektującym jest jednak jeden podstawowy, praktyczny problem; 4 lub 3 osobowy zespół terapeutyczny znacząco podnosi koszty takiej sesji. Dlatego też możliwy on jest do wprowadzenia póki co jedynie w publicznych placówkach. Inna kwestia to opór ze strony bardziej tradycyjnych terapeutów: team reflektujący tak jak i cały konstrukcjonizm społeczny proponuje coś zdecydowanie innego niż nurt modernistyczny, z którego czerpie wiele szkół.  Niektórzy terapeuci nie przyjmują do wiadomości pewnych jego założeń, nie wpisuje on się również w tradycyjną organizację opieki psychoterapeutycznej.

Zachęcam do podzielenia się swoimi przemyśleniami.

PS. Przy tworzeniu tego wpisu korzystałem z książki “The reflecting team in action: collaborative  practice in family therapy”, Stevena Friedmana, która niemal w całości jest dostępna tutaj

VN:F [1.8.2_1042]
Rating: 10.0/10 (1 vote cast)
Team reflektujący Toma Andersena10.0101

Nie znaleziono powiązanych. Ale sam możesz przejrzeć inne wpisy!

Tagi: ,

Comments

3 Comments so far

  1. Joanna on Styczeń 20, 2010 19:42

    Nie siedzę praktycznie w terapii systemowej, ale zawsze podobała mi się jej idea. Podejście, które opisujesz jest ciekawe, bo wnosi – jak sam zauważasz – większe zaangazowanie i udział rodziny oraz jakieś takie…odczarowanie całego procesu. Wszystko, co się dzieje jest jawne, a nie, że terapeuci idą za zamknięte drzwi i cośtam mądrego wymyślają. W tym wypadku widzę to tak, że rodzina jest sprowadzona jeszcze bardziej na poziom partnerów.
    Nie rozumiem jednak jednego (a przez książkę nie chce mi się przebijać :) ) – jeśli team reflektujący ma unikać ocen i interpretacji, to co konkretnie oni mówią? Co to znaczy, że “rozmawiają” o tym, co usłyszeli? Mówią co to w nich wzbudza? Mówią o swoich pomysłach dotyczących dynamiki w rodzinie? Możesz to rozjaśnić?
    pozdrawiam :)

    UN:F [1.8.2_1042]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
    UN:F [1.8.2_1042]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  2. Sophers on Styczeń 21, 2010 00:47

    @Joanna
    W wersji ze szkolenia polecenia dla teamu brzmiało: rozmawiajcie przez 10 minut o tym co pomyśleliście, poczuliście i usłyszeliście. W wersji z książki, tak jak, ja to rozumiem, chodzi o powiedzenie własnymi słowami o tym co się zobaczyło: np. “Kiedy matka powiedziała że nadal myśli o niedawno zmarłym ojcu , dostrzegłem, że jej mąż dyskretnie przytaknął. Widziałem również że dzieci słuchają uważnie mimo że na nią nie patrzą” Ponadto Andersen rozmawiając w teamie zadawał takie pytania: Zastanawiam się czy mówienie o nim jest łatwe dla nich wszystkich czy może dla kogoś wciąż jest bolesne? Jeżeli jest to trudne dla niektórych to co mogliby zrobić żeby ci którzy mają ochotę o nim mówić mogli to robić a ci którzy nie są na to gotowi nie musieli brać w tym udziału?”

    Zarówno terapeuci jak i team w tym ujęciu powinni unikać wprowadzania “profesjonalnej wiedzy” w jakiejkolwiek postaci. Co jest całkiem fajnie uzasadnione: problem wiąże się zazwyczaj z tyloma opiniami ze strony rodziny, sąsiadów, przyjaciół, nauczycieli etc, oraz pomysłami na jego rozwiązanie że niewskazane jest aby terapeuta wprowadzał kolejny. Zamiast tego lepiej aby ciekawością rozejrzał się po tych które już są :-)

    Pozdrawiam

    UA:F [1.8.2_1042]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
    UA:F [1.8.2_1042]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  3. Joanna on Styczeń 26, 2010 19:42

    Dzięki za rozwinięcie, podoba mi się bardzo to podejście.

    UN:F [1.8.2_1042]
    Rating: 0.0/5 (0 votes cast)
    UN:F [1.8.2_1042]
    Rating: 0 (from 0 votes)

Name (wymagane)

Email (wymagane)

Strona internetowa

Speak your mind

?>