Na studia blisko czy daleko od domu?

Posted by Sophers on 01/25/2010 in Różne sprawy |

Dzisiejsza „Rzeczpospolita” przynosi tekst o tym, że na takich uczelniach jak Uniwersytet Warszawski, Jagieloński czy Śląski niemal 2/3 studentów pierwszego roku pochodzi z bliższych i dalszych okolic uczelni, zaś ledwo garstka trafia na nie z innych regionów kraju. Studenci pytani o to zauważają małe zróżnicowanie w ofercie poszczególnych uczelni oraz wygodę związaną z pozostaniem blisko lub nawet w domu.

Studia to szalenie ważny etap życiowy. Wiąże się nie tylko ze zdobywaniem wiedzy, umiejętności, wybieraniem przyszłej ścieżki zawodowej. To również istotny czas rozwojowy. Nawiązywanie nowych znajomości, dojrzalsze funkcjonowanie w grupie rówieśników, dbanie o swój samorozwój, wreszcie wykształcanie się nawyków związanych z podejmowaniem wyzwań oraz radzeniem sobie z nimi – w ciągu tych pięciu lat dochodzi zwykle do ostatecznego uformowania się osobowości. Ważna jest w tym wszystkim również niezależność, młody człowiek musi nauczyć się samodzielnego funkcjonowania i powoli rezygnować ze stałego wsparcia rodziców. Stąd wielu studentów podejmuje dorywcze prace i doświadcza na własnej skórze jak to jest zarabiać na siebie i gospodarować się tym co się ma. Także szukanie tej dorywczej, chwilowej pracy jest zasobem bezcennym do późniejszego odnalezienia się na rynku pracy.

Zaadoptowanie się do takiego funkcjonowania, nie zawsze jest proste – to przecież zupełnie inny świat, dla większości, niż ten z czasów szkoły średniej. Wiąże się z wysiłkiem, często frustracją  i zniechęceniem. Wielu studentów jednak idzie zdecydowanie dalej, korzystając z możliwości uczenia się, przez krótszy lub dłuższy czas, w innym kraju. Bogactwo doświadczeń zdobyte w ten sposób jest nie do przecenienia.

Zastanawiam się, jak na ten proces dojrzewania, psychicznego, emocjonalnego i społecznego wpływa sytuacja, w której student pozostaje w domu lub w pobliżu niego. Myślę sobie, że w takich okolicznościach studia mogą być przeżywane nieco tylko odmiennie od szkoły średniej – bo od rodziców ciągle wiele zależy, można od nich dostać wsparcie w sytuacjach trudnych itd. Ten czas uczenia się niezależności i samowystarczalności przesuwa się nieco, lub nawet w ogóle nie występuje i młody człowiek niejako wrzucany jest od razu na głęboką wodę co może się wiązać z rozmaitymi trudnościami.

Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób studiowanie w rodzinnym mieście lub w jego pobliżu ze względów finansowych jest jedyną możliwością kontynuowania nauki. Dlatego tak ważne jest, aby państwo stworzyło dobrze funkcjonujący system stypendialny. Zapewnić on może nie tylko szanse edukacyjne, ale również związane z rozwojem psychospołecznym.

A jakie jest Twoje zdanie?

VN:F [1.9.10_1130]
Rating: 7.2/10 (5 votes cast)
Na studia blisko czy daleko od domu?, 7.2 out of 10 based on 5 ratings

Przeczytaj także

Tagi:

2 Comments

  • my_suicide pisze:

    Dla mnie od zawsze było jasne, że będę studiować w Krakowie (nie pochodzę z Krakowa). Byłam zakochana w tym mieście od dziecka. Nie wiem co na to wpłynęło ale tak było i pozostało do teraz.
    Nie wyobrażam sobie, że nadal mieszkam z rodzicami. Mimo, że finansowo nadal jestem od nich zależna to mieszkanie w innym mieście daje dużą swobodę i możliwość posmakowania w nieco „zabezpieczony” sposób tego już dorosłego ;) życia. Człowiek na początku przekonuje się, że nie wszytko jest takie piękne jak mogło by się wydawać. Samowolka – owszem do pewnego stopnia ale przyziemne sprawy potrafią ograniczać. Okazuje sie na przykład, że obiad nie ugotuje się sam, skarpety się same nie upiorą. Takie banalne sprawy, a jednak dużo potrafią zmienić. Człowiek musi wziąść odpowiedzialność za siebie. Nie ugotuje obiadu – z jednej strony ok, nikt Ci nie bedzie tego wyrzucał, no ale bedziesz chodził głodny. Bada bum.
    Ach, żeby tylko znalezienie mieszkania nie było taką katorgą ^^ a wiem coś o tym bo został mi tydzień na wyprowadzke a jeszcze nie mam sie dokąd przenieść :P

    VA:F [1.9.10_1130]
    Rating: 4.0/5 (1 vote cast)
    VA:F [1.9.10_1130]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  • mika pisze:

    Ja mam to szczęście, że urodziłam się w „wielkim” mieście i tamże studiuję. Obecnie, po różnych perypetiach, jestem na czwartych studiach i ze wszystkich wcześniejszych to był najlepszy dla mnie wybór. Już mam jeden dyplom i uważam, że każdy, dopóki ma chęć i możliwości finansowo-prywatne, powinien uczyć się jak najdłużej. Niestety mogę poświadczyć, że nawet „wielkie” miasto nie gwarantuje dobrego wykształcenia. Mamy tu całe mnóstwo pseudo szkół a i nawet o uniwerku można całe historie pisać. Z obecnej uczelni i organizacji jestem bardzo zadowolona. Niestety nie dane mi było studiować dziennie, czego bardzo żałuję. Studia zaoczne, zwłaszcza, gdy w tygodniu pracujesz niemal do wieczora, zajmujesz się domem i obowiązkami życia codziennego i w rezultacie na naukę zostaje ułamek doby – pogodzenie wszystkiego jest niezmiernie trudne i obciążające psychiczne. Jak patrzę na studentów dziennych, którzy nie chodzą na zajęcia i ignorują (nie wszyscy!) wszystko to myślę sobie, jak bardzo nie doceniają tego szczęścia i możliwości, którymi dysponują. No ale nic to :) za stara już jestem na wspominki przeszłości, trzeba iść do przodu!:)

    VA:F [1.9.10_1130]
    Rating: 3.7/5 (3 votes cast)
    VA:F [1.9.10_1130]
    Rating: 0 (from 0 votes)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

 

Copyright © 2009-2012 Sophers Blog All rights reserved.
Desk Mess Mirrored version 1.9.1 theme from BuyNowShop.com.