O Gapiku Lechosławie raz jeszcze
Minęły dwa dni od kiedy „Uwaga” TVN ujawniła jak wygląda pomoc seksuologiczna w wykonaniu znanego i szanowanego profesora Lechosława Gapika. Sam Gapik, oskarżenia zdecydowanie odrzucił pisząc w swoim oświadczeniu m.in że „aktualnie stosowana technika jest specyficzną, autorską formą terapii opracowaną przeze mnie na podstawie posiadanej wiedzy teoretycznej i wieloletniego doświadczenia praktycznego„, zarzuca redaktorowi z TVN -u oraz kobietom, które wystąpiły w programie popełnienie przestępstwa i zastrzega iż na temat swoich praktyk rozmawiać będzie jedynie z profesjonalistami ze swojej dziedziny. W skrócie: nie znacie się, czepiacie się i do tego naruszacie prawo.
Jako żywo przypomina to obronę Andrzeja Samsona: on również gorąco zapewniał, że stosował wobec autystycznych dzieci specyficzną, autorską, metodę terapeutyczną, o której, podobnie jak w przypadku profesora z Poznania nikt nie słyszał a inni specjaliści uznali ją za szkodliwą. Gapik próbuje również przekonać, że jego pacjentki na wszystko się zgodziły i nigdy nie miały do niego o to pretensji.
Tymczasem, moim zdaniem, Lechosław Gapik tym oświadczeniem pogrążył samego siebie; z jego słów wynika bowiem, że sam siebie stawia się ponad innych terapeutów, superwizorów, nie uznaje za stosowne konsultować i poddawać dyskusji swoich metod terapeutycznych i że najwyższą wartość ma jego wiedza, doświadczenie oraz autorytet. Pewne zasady, jednak obejmują zarówno profesorską sławę jak i młodego terapeutę na początku swojej drogi zawodowej. Kodeks etyczno-zawodowy psychologa głosi: „Psycholog jako psychoterapeuta jest świadomy niebezpieczeństw wynikających z jego możliwości wpływania na innych ludzi, w związku z czym poddaje się superwizji lub konsultacji”. Ten zapis jest w moim odczuciu szczególnie istotny w przypadku, nowych eksperymentalnych metod terapeutycznych. Korzystając z nich bez omówienia ich z innymi specjalistami trudno dostrzec wszystkie konsekwencje. Gdyby profesor Gapik je omawiał, zapewne usłyszałby że dotykanie pacjentek bo biuście, oraz wypowiadanie słów co najmniej dwuznacznych to może jednak nie najlepszy pomysł, przekraczający pewne granice.
Gapik twierdzi, że kobiety na wszystko się zgadzały, pomija jednak przy tym aspekt tego jak wygląda relacja terapeutyczna, zwłaszcza z człowiekiem tak znanym i utytułowanym jak on. Zagubieni, przestraszeni, często przeżywający dramatyczne kłopoty klienci, zgodzą się na wiele by ze swoimi problemami sobie poradzić. I mogą nawet w gabinecie znieść pewien dyskomfort czy ból byle to osiągnąć. Ufają, w większym lub mniejszym stopniu, terapeucie i zgadzają się na jego propozycje. To ogromne pole do nadużyć co oznacza konieczność poddania się jakiejś formie refleksji. Patrząc na nagranie z TVN mam wrażenie że Gapikowi tego przemyślenia zabrakło, że poczuł się tak pewny, wspaniały i wszechmocny, że nie widzi nic złego w obmacywaniu swojej klientki i nazywaniu tego formą masażu.
Właśnie to oderwanie się od rzeczywistości to jedno z największych zagrożeń dla terapeuty. Przydarzyło się ono i Samsonowi i Gapikowi – obu z innych zapewne przyczyn. Dochodzi do niego gdy, terapeuta uznaje że standardowe metody pracy są zbyt ograniczone, że jego wiedza i doświadczenie jest tak wielkie, że tylko on sam jest w stanie zrozumieć wiele problemów i zdanie innych jest mało istotne i nic nie wnoszące, zaś jego działanie zawsze słuszne, skuteczne i uzasadnione. Tyle, że wtedy już przestaje być psychoterapeutą a staje się kimś w rodzaju wszechwiedzącego, wszechogarniającego guru. Może być przez to groźny dla swoich klientów gdyż może odrzucać lub nie dopuszczać do siebie wszystkiego co nie zgodne z jego sposobem myślenia i widzenia świata.
Z Gapikiem, niestety, po części powtórzyła się ta sama sytuacja co z Samsonem jeśli chodzi o środowisko terapeutów. Na szczęście tym razem nie ma już absurdalnych prób obrony, pozostaje faktem jednak, brak reakcji na mniej lub bardziej oficjalne doniesienia dotyczące praktyk Gapika, jednego z superwizorów Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego. Nikt nie miał odwagi aby zadać publicznie profesorowi pytania o stosowane przez niego metody. Dlatego też całe środowisko seksuologiczne ponosi jakąś część odpowiedzialności za to co się wydarzyło. Zasada lojalności i szacunku wobec doświadczonego kolegi okazała się silniejsza niż dobro klientów i pacjentów.
Odbije się to zapewne na zaufaniu do terapeutów, zwłaszcza do mężczyzn pracujących w tym zawodzie. Oby jednak czegoś nauczyło i wymusiło szybsze zmiany prawne. Bo na dzień dzisiejszy, dzień po ujawnieniu kompromitującego dla Gapika filmu, profesor spokojnie przyjmuje w swoim gabinecie i będzie tak nadal, póki któraś z jego oskarżycielek nie złoży zawiadomienia w prokuraturze. Może robi właśnie dokładnie to samo co pokazała „Uwaga” bo wytłumaczył pacjentce że to nieporozumienie, szkalowanie jego dobrego imienia i brak szacunku dla super skutecznych autorskich metod?
