Ciemne zaułki psychologii
Wracając ostatnio z Krakowa ( a podróż to długa, bo przy dobrych wiatrach trwająca ponad 16 godzin) zagłębiłem się w książkę Tomasza Witkowskiego, „Zakazana psychologia”. Autor tenże, doktor psychologii, znany jest najbardziej z prowokacji jakiej dokonał kilka lat temu w popularnonaukowych i bardzo poczytnych „Charakterach”. Pod pseudonimem opublikował tam artykuł o rewolucyjnej teorii mogącej mieć ogromny wpływ na psychoterapię. Witkowski jednak teorię wyssał z palca i umiejętnie nadał jej pozory naukowości. Redakcja „Charakterów” dała się uwieść magicznym założeniom i przy okazji dopuszczając się plagiatu, wydrukowała tekst, a także zaakceptowała kolejny, równie absurdalny. Gdy Witkowski całą sprawę ujawnił, „Charaktery” bardziej skupiły się na rzekomej nieetyczności sprawcy całego zamieszania, wybielając się przy tym i zupełnie nie podejmując dyskusji na temat merytorycznych walorów publikowanych przez siebie tekstów. Cała historia wyczerpująco przedstawiona jest w „Zakazanej psychologii”, można o niej poczytać także tutaj.
„Zakazana…” to pasjonująca wycieczka po niechlubnych i wstydliwych rejonach współczesnej psychologii a także psychoterapii. Witkowski przygląda się im z pozycji badacza, zadaje pytania o naukowe potwierdzenia różnych teorii i założeń i niestety w wielu przypadkach okazuje się, że takowych absolutnie brak. Sporo tu również przykładów fałszowania wyników badań (fascynująca opowieść o Cyrilu Burcie i konsekwencjach jego oszustw) plagiatów i innego rodzaju nadużyć. Autor wnikliwie przygląda się także psychoterapii, wskazując na jej niejednokrotnie wątpliwą skuteczność oraz brak wystarczających potwierdzeń dla głoszonych tez. Najwięcej miejsca poświęcone jest psychoanalizie oraz NLP; w tym drugim przypadku Witkowski stawia śmiałe porównanie z mechanizmami rządzącymi sektami…
Obrywa się również samym psychoterapeutom. Autor bezlitośnie punktuje ich nieetyczne postawy oraz działania, wskazuje na możliwe negatywne konsekwencje poddawania się psychoterapii. I w tym miejscu, w moim odczuciu, nieco przesadza nieco histerycznie twierdząc iż psychoterapii należy się wystrzegać, a gabinety psychoterapeutów omijać szerokim łukiem. Z faktu, iż negatywne zjawiska (takie jak uzależnienie od psychoterapii, pozbywanie się odpowiedzialności za swoje życie i przerzucanie jej na innych czy mniej lub bardziej świadome narzucanie przez terapeutów swoich systemów wartości) się pojawiają nie wyciągałbym wniosku, że tak musi się dziać zawsze i w każdym przypadku. Jak w każdej profesji zdarzają się ludzie, którzy nie wykonują go dobrze, ale to raczej pewien procent niż reguła.
Tomasz Witkowski psychoterapii nie lubi, ewidentnie w nią nie wierzy ( po za naukowo zweryfikowaną terapią poznawczo-behawioralną) do czego ma absolutne prawo. Swoje ostrze krytyki kieruje na oddziaływania terapeutyczne rozumiane jako docieranie do traum z przeszłości i szukanie przyczyn problemów w działaniach innych ludzi ( w szczególności rodziców). Proponuje dla psychoterapii alternatywę: rozwijanie tzw. „twardości”, poczucia koherencji, zdolności do radzenia sobie z doświadczanymi trudnościami i przyjmowania odpowiedzialności za swoje zachowania. Bardzo dobrze czytało mi się poświęcone temu fragmenty, gdyż takie cele stawia sobie paradygmat, do którego mi jest najbliżej (teorie systemowe, narracyjne, konstrukcjonizm społeczny).
W „Dodatku” do książki, znajdują się relacje rodzin klientów pewnego gabinetu psychoterapeutycznego z Warszawy, w którym dochodziło do ewidentnej manipulacji i krzywdzenia ludzi. Jak rozumiem, umieszczenie tego tam, miało na celu podkreślenie tego jak groźna może być psychoterapia i psychoterapeuci. Sądzę jednak, że w tym miejscu Witkowski przesadził i sam dopuścił się pewnego rodzaju manipulacji. Odnieść można bowiem wrażenie, że to przykład tego co może spotkać w typowym, w pierwszym z brzegu, gabinecie psychoterapeuty i, że tak właśnie wygląda i do tego prowadzi psychoterapia (zrywanie kontaktów z bliskimi, obwinianie ich oskarżanie, czynna agresja). Tymczasem to raczej dowód skrajnego wynaturzenia i złamania wszelkich możliwych zasad etycznych tego zawodu. Zabrakło mi tu jakiegoś komentarza.
Generalnie jednak książkę polecam wszystkim z czystym sumieniem. Mi jako psychologowi oraz psychoterapeucie, dała wiele do myślenia. 

P.Witkowski ma racje…