<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Ile powinna trwać psychoterapia?</title>
	<atom:link href="http://sophers.pl/2010/06/23/ile-powinna-trwac-psychoterapia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://sophers.pl/2010/06/23/ile-powinna-trwac-psychoterapia/</link>
	<description>Moje spojrzenie</description>
	<lastBuildDate>Mon, 16 Apr 2012 12:32:23 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: Sophers</title>
		<link>http://sophers.pl/2010/06/23/ile-powinna-trwac-psychoterapia/comment-page-1/#comment-19296</link>
		<dc:creator>Sophers</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 27 Jun 2010 22:32:46 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://sophers.pl/?p=383#comment-19296</guid>
		<description>@Blackops

To kwestia etyki terapeuty - czy jestem po to żeby być dla kogoś pomocnym, czy po to żeby wyciągnąć od niego jak najwięcej kasy.

Ja mam do tego takie podejście, że jeżeli będę szybko i skutecznie pomagał swoim klientom, to będą przychodzić do mnie następni i nie będę miał pokusy &quot;trzymania się portfela&quot; swoich klientów. I póki co takie podejście mi służy.

Co do kwestii kiedy wyjść- w przypadku dobrowolnej terapii stoję na stanowisku że tak jak klient wiedział kiedy przyjść ze swoimi problemem do terapeuty tak będzie wiedział kiedy z jego usług zaprzestać korzystać. I mówię to wprost swoim klientom. Po za pomocą klientowi w znalezieniu optymalnego dla niego rozwiązania dręczących go trudności, celem pracy wielu terapeutów jest wspieranie samodzielności, samoświadomości i odwagi w podejmowaniu decyzji. To również, raczej sprzyja ograniczaniu czasu terapii niż jego wydłużaniu - bo w końcu klient ma na tyle poczucia siły, że chodzenie do terapeuty staje się bezsensu. 

Swojemu koledze możesz powiedzieć, że to on decyduje do kogo chodzi i jak długo. Czasem jest tak, że trzeba odwiedzić kilku terapeutów zanim trafi się na tego właściwego dla siebie - nie każdy terapeuta ma styl pracy, bycia, który odpowiada każdemu klientowi. Jak tylko stwierdzi, że coś jest nie tak, może szukać sobie kogoś innego. Ba, nawet może prosić terapeutę o namiary do kogoś innego. Każdy u terapeuty robi dokładnie tyle na ile ma w danej chwili ochotę i gotowość. Jeśli ktoś nie chce jakiegoś &quot;demona z szafy&quot; wyciągać to terapeuta choćby na głowie stawał i jakich by sztuczek nie stosował to demona nie wyciągnie. Bo w końcu terapeuci to żadni magowie, mimo że niektórzy się nimi czują ;-)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@Blackops</p>
<p>To kwestia etyki terapeuty &#8211; czy jestem po to żeby być dla kogoś pomocnym, czy po to żeby wyciągnąć od niego jak najwięcej kasy.</p>
<p>Ja mam do tego takie podejście, że jeżeli będę szybko i skutecznie pomagał swoim klientom, to będą przychodzić do mnie następni i nie będę miał pokusy &#8222;trzymania się portfela&#8221; swoich klientów. I póki co takie podejście mi służy.</p>
<p>Co do kwestii kiedy wyjść- w przypadku dobrowolnej terapii stoję na stanowisku że tak jak klient wiedział kiedy przyjść ze swoimi problemem do terapeuty tak będzie wiedział kiedy z jego usług zaprzestać korzystać. I mówię to wprost swoim klientom. Po za pomocą klientowi w znalezieniu optymalnego dla niego rozwiązania dręczących go trudności, celem pracy wielu terapeutów jest wspieranie samodzielności, samoświadomości i odwagi w podejmowaniu decyzji. To również, raczej sprzyja ograniczaniu czasu terapii niż jego wydłużaniu &#8211; bo w końcu klient ma na tyle poczucia siły, że chodzenie do terapeuty staje się bezsensu. </p>
<p>Swojemu koledze możesz powiedzieć, że to on decyduje do kogo chodzi i jak długo. Czasem jest tak, że trzeba odwiedzić kilku terapeutów zanim trafi się na tego właściwego dla siebie &#8211; nie każdy terapeuta ma styl pracy, bycia, który odpowiada każdemu klientowi. Jak tylko stwierdzi, że coś jest nie tak, może szukać sobie kogoś innego. Ba, nawet może prosić terapeutę o namiary do kogoś innego. Każdy u terapeuty robi dokładnie tyle na ile ma w danej chwili ochotę i gotowość. Jeśli ktoś nie chce jakiegoś &#8222;demona z szafy&#8221; wyciągać to terapeuta choćby na głowie stawał i jakich by sztuczek nie stosował to demona nie wyciągnie. Bo w końcu terapeuci to żadni magowie, mimo że niektórzy się nimi czują <img src='http://sophers.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Blackops</title>
		<link>http://sophers.pl/2010/06/23/ile-powinna-trwac-psychoterapia/comment-page-1/#comment-19295</link>
		<dc:creator>Blackops</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 27 Jun 2010 14:05:11 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://sophers.pl/?p=383#comment-19295</guid>
		<description>Heh, a co w przypadku, kiedy trzymanie klienta jest po prostu... dochodowe? Pomysł nie mój, ale to jeden z parakontrargumentów znajomego, który się łokciami zapiera przed terapią - że to kosztuje i że jak się raz wejdzie, to skąd wiadomo, kiedy wyjść? Że mu terapeuta będzie w nieskończoność wyciągał demony z szafy, żeby go podoić. Bo że przecież nikt nie będzie wiedział, kiedy tak naprawdę jest koniec. I  jakoś nie przemawia do niego, że przecież może przestać, kiedy chce (terapia &quot;komercyjna&quot;, nieobowiązkowa).

W moim prywatnym archiwum mam coś z 10 obiecanek pozwowych, żadnej zrealizowanej. Widać za mało (albo za dużo) astrologów - homeopatów wkurzam - stężenie niedobre, albo jeszcze potrząsają fiolkami :-)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Heh, a co w przypadku, kiedy trzymanie klienta jest po prostu&#8230; dochodowe? Pomysł nie mój, ale to jeden z parakontrargumentów znajomego, który się łokciami zapiera przed terapią &#8211; że to kosztuje i że jak się raz wejdzie, to skąd wiadomo, kiedy wyjść? Że mu terapeuta będzie w nieskończoność wyciągał demony z szafy, żeby go podoić. Bo że przecież nikt nie będzie wiedział, kiedy tak naprawdę jest koniec. I  jakoś nie przemawia do niego, że przecież może przestać, kiedy chce (terapia &#8222;komercyjna&#8221;, nieobowiązkowa).</p>
<p>W moim prywatnym archiwum mam coś z 10 obiecanek pozwowych, żadnej zrealizowanej. Widać za mało (albo za dużo) astrologów &#8211; homeopatów wkurzam &#8211; stężenie niedobre, albo jeszcze potrząsają fiolkami <img src='http://sophers.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Sophers</title>
		<link>http://sophers.pl/2010/06/23/ile-powinna-trwac-psychoterapia/comment-page-1/#comment-19294</link>
		<dc:creator>Sophers</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Jun 2010 12:39:29 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://sophers.pl/?p=383#comment-19294</guid>
		<description>@Blackops

Terapeuta, który uznaje że wie, co jest dla klienta lepsze zapewne ma jakieś wyznaczniki tego kiedy należy powoli przygotowywać do pożegnania się. 

W innym przypadku zapobiega się opisanej przez Ciebie sytuacji poprzez pytanie do klienta &quot;Do czego mogę się jeszcze panu/pani przydać?&quot;i poprzez stałe kontrolowanie poczucia osiąganych celów.  To często zaprasza do zastanowienia się nad tym, na ile spotkania z terapeutą na daną chwilę są potrzebne. Chociaż oczywiście ta kwestia, może się w wielu przypadkach przedstawiać nieco bardziej skomplikowanie: bo wchodzą tu procesy przywiązania do terapeuty i przekonania czy jestem w stanie już radzić sobie sam. 

Co do pozwów to cisza. Być może pani Sobolewska nie spotkała jeszcze prawnika, który byłby gotów swoim nazwiskiem firmować tak absurdalne zarzuty jakie formułowała pod moim adresem? Ewentualnie wyczytała w gwiazdach, ze to jeszcze nie jest dobry moment na to i czeka na sprzyjające ustawienie Marsa względem Plutona ;-)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@Blackops</p>
<p>Terapeuta, który uznaje że wie, co jest dla klienta lepsze zapewne ma jakieś wyznaczniki tego kiedy należy powoli przygotowywać do pożegnania się. </p>
<p>W innym przypadku zapobiega się opisanej przez Ciebie sytuacji poprzez pytanie do klienta &#8222;Do czego mogę się jeszcze panu/pani przydać?&#8221;i poprzez stałe kontrolowanie poczucia osiąganych celów.  To często zaprasza do zastanowienia się nad tym, na ile spotkania z terapeutą na daną chwilę są potrzebne. Chociaż oczywiście ta kwestia, może się w wielu przypadkach przedstawiać nieco bardziej skomplikowanie: bo wchodzą tu procesy przywiązania do terapeuty i przekonania czy jestem w stanie już radzić sobie sam. </p>
<p>Co do pozwów to cisza. Być może pani Sobolewska nie spotkała jeszcze prawnika, który byłby gotów swoim nazwiskiem firmować tak absurdalne zarzuty jakie formułowała pod moim adresem? Ewentualnie wyczytała w gwiazdach, ze to jeszcze nie jest dobry moment na to i czeka na sprzyjające ustawienie Marsa względem Plutona <img src='http://sophers.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Blackops</title>
		<link>http://sophers.pl/2010/06/23/ile-powinna-trwac-psychoterapia/comment-page-1/#comment-19293</link>
		<dc:creator>Blackops</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Jun 2010 11:31:01 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://sophers.pl/?p=383#comment-19293</guid>
		<description>Mnie czasem zastanawia, jak to jest z końcem terapii z drugiego końca - w sensie, kiedy następuje właśnie raczej potrzeba odcięcia klienta/pacjenta od pępowiny, takiego, który przyzwyczaił się do terapii - i sytuacja przeradza się w klasyczną serialowo-amerykańską &quot;mam swojego terapeutę i dobrze mi z tym&quot;... ale to pewnie inny wpis.

A pozwy jak, swoją drogą? ;-)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mnie czasem zastanawia, jak to jest z końcem terapii z drugiego końca &#8211; w sensie, kiedy następuje właśnie raczej potrzeba odcięcia klienta/pacjenta od pępowiny, takiego, który przyzwyczaił się do terapii &#8211; i sytuacja przeradza się w klasyczną serialowo-amerykańską &#8222;mam swojego terapeutę i dobrze mi z tym&#8221;&#8230; ale to pewnie inny wpis.</p>
<p>A pozwy jak, swoją drogą? <img src='http://sophers.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Sophers</title>
		<link>http://sophers.pl/2010/06/23/ile-powinna-trwac-psychoterapia/comment-page-1/#comment-19291</link>
		<dc:creator>Sophers</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 23 Jun 2010 11:21:22 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://sophers.pl/?p=383#comment-19291</guid>
		<description>@Ghoran

Nie tylko psychoanalitycy ale wszelkiego rodzaju psychodynamiczni, integracyjni (integratywni?) także takie teorie rozgłaszają. Mi moja własna terapeutka (gestaltystka) podczas rozmowy o znaczących zmianach w życiu powiedziała, że nie jest to wskazane na początku terapii. A &quot;początek&quot; dla niej to był PIERWSZY ROK ;-)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@Ghoran</p>
<p>Nie tylko psychoanalitycy ale wszelkiego rodzaju psychodynamiczni, integracyjni (integratywni?) także takie teorie rozgłaszają. Mi moja własna terapeutka (gestaltystka) podczas rozmowy o znaczących zmianach w życiu powiedziała, że nie jest to wskazane na początku terapii. A &#8222;początek&#8221; dla niej to był PIERWSZY ROK <img src='http://sophers.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Ghoran</title>
		<link>http://sophers.pl/2010/06/23/ile-powinna-trwac-psychoterapia/comment-page-1/#comment-19289</link>
		<dc:creator>Ghoran</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 23 Jun 2010 11:02:01 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://sophers.pl/?p=383#comment-19289</guid>
		<description>Mam wrażenie, że pisząc psychoterapeuta założyłeś z góry psychoanalityka. Behawioryści czy poznawczy (albo i poznawczo-behawioralni) na pewno nie powiedzieliby, że minimum 2 lata :)

Co do czasu trwania to ciężko tak z góry założyć. Przecież wszystko zależy od pacjenta, problemu itd. Raz będzie to parę miesięcy, raz rok a innym razem pewnie i 5 lat to za mało.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mam wrażenie, że pisząc psychoterapeuta założyłeś z góry psychoanalityka. Behawioryści czy poznawczy (albo i poznawczo-behawioralni) na pewno nie powiedzieliby, że minimum 2 lata <img src='http://sophers.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Co do czasu trwania to ciężko tak z góry założyć. Przecież wszystko zależy od pacjenta, problemu itd. Raz będzie to parę miesięcy, raz rok a innym razem pewnie i 5 lat to za mało.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

