Przez Sieć
Wygląda na to, że rok 2011 za sprawą uczestnictwa w dwóch projektach, upłynie pod znakiem stawiania pierwszych kroków w pomocy psychologicznej przez internet. Od kilku tygodni jestem wolontariuszem w bezpłatnej ePoradni Instytutu Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Wstępnie zaangażowałem się również w inny pomysł na pomaganie ludziom przez Internet, jednak o tym przyjdzie czas opowiedzieć więcej przy innej okazji.
Pomoc psychologiczna on-line rozwija się bardzo prężnie. Wpisanie w Google frazy „psycholog online” zwraca ponad 550 tysięcy wyników. Poradnictwo tą drogą oferują zarówno „tradycyjni” terapeuci, którzy zdecydowali się poszerzyć swoją ofertę o internet jak i całe zespoły psychologów i psychoterapeutów, tworzone właśnie z myślą o takiej pracy.
Gdy kilka lat temu usłyszałem po raz pierwszy o tej formie pomagania wzbudziło to we mnie spory sceptycyzm. Argumenty przeciw pojawiały się jak z rękawa: brak „prawdziwej” relacji terapeutycznej, odcięcie od niewerbalnych komunikatów, powierzchowność kontaktu czy wreszcie ograniczone możliwości kontrolowania przebiegu całego procesu przez terapeutę i trudność w szybkim zareagowaniu na to co się z klientem dzieje.
Trzy kroki
Z biegiem czasu, jednak mój opór stopniowo malał. Pierwszym krokiem ku otwarciu się na pomoc on-line było dla mnie zrozumienie iż nie ma prostego przełożenia ze spotkań twarzą w twarz na kontakt terapeuty i jego klienta przez internet. Taka forma pracy wymaga przyjęcia odrębnych założeń co do całego procesu pomagania, ustalenia nieco innych zasad niż te obowiązujące w gabinecie oraz dostosowanie swojego stylu pracy do form komunikowania się przez Sieć. Inaczej pracuje się wymieniając maile z klientem, inaczej przez np. GG i jeszcze inaczej przez Skype’a

Krok drugi stanowiło uświadomienie sobie iż jest możliwym nawiązanie odpowiedniej relacji komunikując się tylko i wyłącznie przez internet. Przez Sieć robimy zakupy, załatwiamy sprawy w banku, planujemy podróże, a przede wszystkim nawiązujemy i utrzymujemy kontakty z ludźmi. Częstokroć takich relacji mamy więcej i są one bliższe niż w realnym świecie. Czy to korzystne zjawisko, to temat na zupełnie inną dyskusję. Co takiego zatem stoi na przeszkodzie aby regularnie kontaktować się ze swoim terapeutą i szczerze z nim rozmawiać? Ba, wyobrażam sobie, że jest pewna grupa ludzi, dla których jest to łatwiejsze niż spotkanie twarzą twarz w gabinecie.
Trzeci krok zaś, to doświadczenie komfortu pracy i związanej z tym potencjalnie większej użyteczności dla klienta. Pracując ostatnio nad jednym z zadań stażowych, uświadomiłem sobie nagle, jak dużo czasu mam na spokojne zapoznanie się z tym co napisał klient, przeanalizowanie tego, stworzenie hipotez, ułożenie pytań oraz sformułowanie tego co chciałbym szukającemu u mnie pomocy przekazać. Ten sam proces w gabinecie, muszę przeprowadzać w ciągu kilku-kilkunastu minut, tym razem miałem na niego kilka dni.
Czy to działa?
W moim podejściu do terapii ogromną rolę odgrywa jej skuteczność i użyteczność dla klienta, tak jak on sam ją pojmuje i odczuwa. Dlatego też, ważną kwestią są dla mnie wyniki badań odnośnie skuteczności terapii on-line. Są one zaskakująco pozytywne: badania na 520 amerykańskich żołnierzach powracających z Afganistanu wykazały, że większość z nich była usatysfakcjonowana rezultatami pomocy dostarczanej im przez internet oraz, że łatwiej im było pracować z terapeutami przez kamerki internetowe, niż twarzą w twarz. Inne badania wskazują na porównywalną skuteczność terapii poznawczo behawioralnej w tradycyjnym ujęciu jak i przez internet w leczeniu PTSD (http://instituteforfamily.org/online-counseling/is-online-counseling-effective/)
To oczywiście zbyt mało aby uznać, że pomoc on-line zawsze i wszędzie jest skuteczna, jednak może stanowić argument za wykorzystywaniem tej metody.
Nie wszystko takie różowe
Mimo wszystko do pomocy psychologicznej przez internet mam kilka uwag. Jako metoda względnie nowa i rozwijająca się nie posiada ogólnie przyjętego modelu stosowania jej. Oznacza, to że różnice pomiędzy terapeutami mogą być dość znaczne, standardy pracy zaś bardzo odmienne a co za tym idzie klient korzystający z niej w moim odczuciu narażony jest na nieprofesjonalne działania terapeuty w dużo większym stopniu niż przy tradycyjnych formach pomocy.
Z kwestią tą wiąże się również przygotowanie terapeutów do pomagania przez Sieć. O ile na Zachodzie nie brakuje szkoleń w tym zakresie (trwających od kilku do kilkunastu tygodni) o tyle Polska stanowi pod tym względem absolutną pustynię. Każe się to poważnie zastanowić nad kompetencjami tej masy terapeutów ochoczo zabierających się do pomagania przez Internet. Tak jak w każdej innej formie profesjonalnego pomagania, wskazane byłoby rozwijanie swoich umiejętności pod okiem bardziej doświadczonych pomagaczy i stałe superwizowanie swojej pracy. W naszych realiach jest to bardzo trudne o ile wręcz niemożliwe. Takich miejsc jak ePoradnia IPZ PTP, gdzie stażyści odbywają przeszkolenie i pracują pod nadzorem nie ma zbyt wiele. Gdy tego „terapeutycznego bhp” zaniedbać to pozostaje testowanie poznanych metod i teorii nieco na chybił trafił, co może być niekorzystne dla klientów.
Reasumując
Pomoc psychologiczna przez internet w formie czy to interwencji kryzysowej, czy terapii nie może być w żadnym razie traktowana jako konkurencja dla tradycyjnych form terapii i spotkania twarzą w twarz z psychoterapeutą. Póki co to jedynie poszerzenie spektrum form pomagania. Ze względu na swoją dostępność oraz relatywnie niższy koszt jest z pewnością dobrą propozycją dla tych, którzy z różnych względów do gabinetu terapeuty się nie wybiorą. Może także, jeśli odpowiednio przeprowadzona, stanowić zachętę do tego aby z usług terapeuty w ogóle skorzystać.
