<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Sophers Blog &#187; psychiatryk</title>
	<atom:link href="http://sophers.pl/category/psychiatryk/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://sophers.pl</link>
	<description>Moje spojrzenie</description>
	<lastBuildDate>Mon, 19 Mar 2012 13:05:08 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Kompetencje czy papiery?</title>
		<link>http://sophers.pl/2011/04/26/kompetencje-czy-papiery/</link>
		<comments>http://sophers.pl/2011/04/26/kompetencje-czy-papiery/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Apr 2011 14:59:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sophers</dc:creator>
				<category><![CDATA[psychiatryk]]></category>
		<category><![CDATA[Różne sprawy]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[psycholog]]></category>
		<category><![CDATA[tvn]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sophers.pl/?p=530</guid>
		<description><![CDATA[TVN-owska &#8222;Uwaga&#8221; ma chyba specjalny zespół rozpoznający nadużycia  w obrębie psychiatrii i psychoterapii. Jakiś czas temu ujawnili skandaliczne metody działania profesora Lechosława Gapika a kilka dni temu przedstawili historię fizjoterapeutki z Warszawy, która z powodzeniem przez 10 lat pracowała m.in w renomowanym Instytucie Psychiatrii i Neurologii. Niestety, wbrew temu co mówiła, nigdy nie ukończyła studiów [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<fb:share-button href="http://sophers.pl/2011/04/26/kompetencje-czy-papiery/" type="button"></fb:share-button><p style="text-align: justify;"><a href="http://uwaga.tvn.pl/" target="_blank">TVN-owska &#8222;Uwaga</a>&#8221; ma chyba specjalny zespół rozpoznający nadużycia  w obrębie psychiatrii i psychoterapii. Jakiś czas temu<a href="http://sophers.pl/2010/03/24/lechoslaw-gapik-obnazony/" target="_blank"> ujawnili skandaliczne metody działania profesora Lechosława Gapika</a> a kilka dni temu <a href="http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/warszawa/kobieta-przez-10-lat-oklamywala-pacjentow,1,4249691,region-wiadomosc.html" target="_blank">przedstawili historię fizjoterapeutki z Warszawy, która z powodzeniem przez 10 lat pracowała m.in w renomowanym Instytucie Psychiatrii i Neurologii.</a> Niestety, wbrew temu co mówiła, nigdy nie ukończyła studiów na AWF-ie w Poznaniu i przez cały ten czas posługiwała się sfałszowanym dyplomem. <a href="http://www.tomaszwitkowski.pl/index.php?post=137" target="_blank">Na sprawę zwrócił uwagę, na swoim blogu Tomasz Witkowski. </a></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.tomaszwitkowski.pl/page0.php" target="_blank">Pod wpisem autora prowokacji, która w drobny mak rozwaliła wiarygodność  psychologicznego pisma &#8222;Charaktery&#8221;</a>, wywiązała się dyskusja o tym co istotniejsze w pracy z ludźmi: posiadane umiejętności, skuteczność wykorzystywanych technik i ich użyteczność dla pacjentów/klientów czy też posiadane dyplomy. Pojawiło się nawet stwierdzenie, że <strong>zdecydowanie większą szkodę poniosło społeczeństwo tracąc rozchwytywaną &#8222;terapeutkę&#8221; niż miałoby to miejsce gdyby mogła dalej pracować. </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Myślę, że taka alternatywa  jest fałszywa. Owszem, kompetencje, doświadczenie i skuteczność są niesłychanie ważne ( rzecz jasna, nie tylko w działce terapeutycznej) lecz równie istotne jest posiadanie pewnych <strong>podstaw. </strong>Bo tym dla mnie właśnie jest np. dyplom psychologa. Dla tych, z którymi terapeuta pracuje to dowód, że nie poczuł on nagle pewnego pięknego dnia mocy do uzdrawiania, przybyłej prosto z nieba, lub nie nabył umiejętności niemalże magicznych na weekendowym kursie. Że metody, którymi się posługuje w większym lub mniejszym stopniu odnoszą do naukowych podstaw funkcjonowania człowieka. Zakładam, że tego właśnie może oczekiwać, udając się do kogoś kto przedstawia siebie jako &#8222;tradycyjnego&#8221; a nie &#8222;alternatywnego&#8221; terapeutę czy lekarza.</p>
<p style="text-align: justify;">Zastanawiam się, gdzie bohaterka &#8222;Uwagi&#8221; nabyła swoje umiejętności i co miała na myśli mówiąc &#8222;pracuję swoją metodą&#8221; No i jak to się stało, że szacownych terapeutów z Instytutu Psychiatrii i Neurologii nie interesowało nic po za &#8222;brakiem skarg&#8221;? Bo chyba nawet krótka obserwacja pracy tej pani dałaby odpowiedź czy to co robi ma cokolwiek wspólnego z profesją za przedstawicielkę której się podawała.</p>
<p class="facebook"><a href="http://www.facebook.com/share.php?u=http://sophers.pl/2011/04/26/kompetencje-czy-papiery/" target="_blank" title="Share on Facebook">Share on Facebook</a></p><p class='fb-like'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fsophers.pl%2F2011%2F04%2F26%2Fkompetencje-czy-papiery%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;height=65&amp;font=lucida+grande' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden; width:450px; height:65px'></iframe></p><fb:share-button href="http://sophers.pl/2011/04/26/kompetencje-czy-papiery/" type="button"></fb:share-button>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sophers.pl/2011/04/26/kompetencje-czy-papiery/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Klient czy pacjent?</title>
		<link>http://sophers.pl/2011/01/17/klient-czy-pacjent/</link>
		<comments>http://sophers.pl/2011/01/17/klient-czy-pacjent/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 Jan 2011 01:10:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sophers</dc:creator>
				<category><![CDATA[psychiatryk]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[psychiatria]]></category>
		<category><![CDATA[psycholog]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sophers.pl/?p=468</guid>
		<description><![CDATA[Co jakiś czas, ktoś zwraca mi uwagę na to, że wobec osób korzystających z pomocy terapeutycznej zamiennie używam określeń klient i pacjent. Dla wielu osób to właśnie ten pierwszy sposób mówienia o przychodzących do psychologa jest szczególnie drażniący. Zdarzyło mi się nawet słyszeć zarzut pod adresem jednej z terapeutek: &#8222;Ona traktuje tych ludzi jak klientów!&#8221; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<fb:share-button href="http://sophers.pl/2011/01/17/klient-czy-pacjent/" type="button"></fb:share-button><p style="text-align: justify;">Co jakiś czas, ktoś zwraca mi uwagę na to, że wobec osób korzystających z pomocy terapeutycznej zamiennie używam określeń <strong>klient i pacjent</strong>. Dla wielu osób to właśnie ten pierwszy sposób mówienia o przychodzących do psychologa jest szczególnie drażniący. Zdarzyło mi się nawet słyszeć zarzut pod adresem jednej z terapeutek: <strong>&#8222;Ona traktuje tych ludzi jak klientów!&#8221;</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Słowo &#8222;klient&#8221; w oczywisty sposób pobudza skojarzenia związane z ekonomią. Gdy ktoś określi naszą rolę tym mianem, to przeważnie zakłada relację, w której istotne są głównie kwestie związane z <strong>pieniędzmi i zarobkiem jednej ze stron.</strong> Tymczasem powszechne wyobrażenie terapii, to <strong>głęboka, nastawiona na odkrywanie tajemnic, wręcz intymna rozmowa zmieniająca życie.</strong> Wszelkie odniesienia do pieniędzy banalizują taki obraz i czynią z niego zwykłą transakcję handlową, w której to terapeuta bierze pieniądze za to, że rozmawia. Zamiast intymności i wyjątkowości mamy rachunek zysków i strat, zaś z terapeutą rozmawiający, mogą poczuć się jak dostarczyciele jedynie pieniędzy, tak jak dla pani w pobliskim warzywniaku. Pragnienie bycia wyjątkowym dla terapeuty pojawia się dość często, konieczność płacenia poważnie takie fantazje narusza.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Patient">Według Wikipedii słowo <strong>&#8222;pacjent&#8221; oznacza</strong> </a><strong><a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Patient">&#8222;cierpiącego&#8221;</a>.</strong> Skojarzenia związane z tym określeniem mogą obejmować z jednej strony ból, chorobę, konieczność leczenia z drugiej zaś <strong>troskę, pomoc, czyjeś poświęcenie dla dostarczenie tejże, lecz również zależność i brak możliwości pełnego decydowania o sobie. </strong>W relacji człowiek w roli pacjenta jest w jakiś sposób wyjątkowy, poświęcane są mu czas i uwaga, jedynym (a przynajmniej wybijającym się na główny plan) celem zaś pozostaje wyeliminowanie dolegliwości.</p>
<p style="text-align: justify;">W kontekście terapeutycznym z oboma określeniami dla korzystających z pomocy wiąże się jeszcze jedna, zasadnicza dla tych rozważań kwestia; <strong>pacjent jest opisem totalizującym, mogącym być łatwo odniesionym do całości funkcjonowania człowieka </strong>co ułatwia postrzeganie  go jako mającego bardzo poważne problemy i trudności zarówno przez innych jak i <strong>przez samego siebie. </strong>Gdy pracowałem w szpitalu pewną grupę przebywających tam, na własny użytek nazywałem &#8222;spacjentowaciałymi&#8221; &#8211; to znaczy takimi, którzy ze względu na bardzo długi czas korzystania z pomocy lekarskiej <strong>nie potrafili już funkcjonować bez stałej pomocy i opieki. </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Tymczasem określenie <strong>&#8222;klient&#8221; </strong>wiąże się z zgoła odmiennym postrzeganiem człowieka w realiach terapeutycznych (ale też wszelkiej pomocy społecznej). Bliskie jest mi rozumienie takiej osoby jako kogoś kto generalnie dobrze funkcjonuje, w większości swoich obszarów życia, <strong>jest samodzielny, zaradny i niezależny </strong>- identyfikowanie i nazywanie jego zasobów, mocnych stron nie nastręcza zbyt wielkich trudności. To, że znalazł się u terapeuty oznacza, że ma <strong>jakiś kłopot, trudność i uznał, że spośród wielu różnych pomysłów na poradzenie sobie z nim warto wypróbować skorzystanie z usług terapeuty.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Jak istotna jest kwestia kim właściwie jest przychodzący do mnie człowiek, jak sobie go nazwę i tym samym jak będę go traktował, to uświadomiłem sobie po raz kolejny kilka dni temu gdy przyszła do mnie pacjentka doświadczająca od niedawna pewnych dość dokuczliwych problemów. Lekarz rodzinny zachęcił ją do skorzystania z pomocy psychiatry, co uczyniła. Po jednym razie jednak, zarzuciła spotkania z nim, zaprzestała brania przepisanych leków. Gdy zapytałem się co ją do tego skłoniła odpowiedziała: &#8222;boję się, że oznacza to, że jestem chora psychicznie, <strong>że jestem pacjentem psychiatrycznym,</strong> a z tego się przecież tak całkiem nie wychodzi&#8221; Gdy udało nam się wspólnie zmienić znaczenie chodzenia do psychiatry, w jej kontekście życiowym,  poczuła dużą ulgę.</p>
<p style="text-align: justify;">No i pośrednio stała się inspiracją do tej notki.</p>
<p class="facebook"><a href="http://www.facebook.com/share.php?u=http://sophers.pl/2011/01/17/klient-czy-pacjent/" target="_blank" title="Share on Facebook">Share on Facebook</a></p><p class='fb-like'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fsophers.pl%2F2011%2F01%2F17%2Fklient-czy-pacjent%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;height=65&amp;font=lucida+grande' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden; width:450px; height:65px'></iframe></p><fb:share-button href="http://sophers.pl/2011/01/17/klient-czy-pacjent/" type="button"></fb:share-button>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sophers.pl/2011/01/17/klient-czy-pacjent/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Etykiety</title>
		<link>http://sophers.pl/2010/12/31/etykiety/</link>
		<comments>http://sophers.pl/2010/12/31/etykiety/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 31 Dec 2010 15:10:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sophers</dc:creator>
				<category><![CDATA[psychiatryk]]></category>
		<category><![CDATA[w naszym świecie]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[psychiatria]]></category>
		<category><![CDATA[psycholog]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sophers.pl/?p=454</guid>
		<description><![CDATA[Inspiracją do dzisiejszej notki jest filmik znaleziony na Wykop.pl kilkanaście dni temu: Pracując przez kilka lat na różnych oddziałach psychiatrycznych spotykałem się wielokrotnie z określaniem pacjentów per &#8222;schizofrenik&#8221;, &#8222;depresyjny&#8221;, &#8222;narcystyczny&#8221;.  To naturalny sposób porozumiewania się ze sobą psychiatrów, psychologów czy terapeutów gdy próbują się dogadać co do swojego rozumienia funkcjonowania pacjenta i natury doświadczanych przez [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<fb:share-button href="http://sophers.pl/2010/12/31/etykiety/" type="button"></fb:share-button><p style="text-align: justify;">Inspiracją do dzisiejszej notki jest filmik znaleziony na Wykop.pl kilkanaście dni temu:<br />
<object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="385" height="385" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/Wv49RFo1ckQ?fs=1&amp;hl=pl_PL" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="385" height="385" src="http://www.youtube.com/v/Wv49RFo1ckQ?fs=1&amp;hl=pl_PL" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p style="text-align: justify;">Pracując przez kilka lat na różnych oddziałach psychiatrycznych spotykałem się wielokrotnie z określaniem pacjentów per &#8222;schizofrenik&#8221;, &#8222;depresyjny&#8221;, &#8222;narcystyczny&#8221;.  To naturalny sposób porozumiewania się ze sobą psychiatrów, psychologów czy terapeutów gdy próbują się dogadać co do swojego rozumienia funkcjonowania pacjenta i natury doświadczanych przez niego trudności.</p>
<p style="text-align: justify;">Gdy zastanowić się jednak nad tym głębiej to łatwo dostrzec poważne zagrożenia związane z takim etykietowaniem ludzi. Na początek może jednak kilka słów o tym, skąd się właściwie takie etykiety wzięły: są one owocem pragnienia psychiatrii do bycia równorzędną dziedziną medycyny dla np. kardiologii, interny czy neurologii. Te tradycyjne działki medycyny, tworzą jednostki chorobowe na podstawie zespołów objawów i dysfunkcji w organizmie i dostosowują do nich odpowiednie metody leczenia. W psychiatrii natomiast w głównej mierze opierać się można jedynie na <strong>zachowaniach ludzkich, ich intensywności, czasie trwania oraz zmienności</strong>. Pod tym względem ocenia się ich patologiczność i <strong>grupuje w określone zaburzenia</strong>. Mniej-więcej na takiej zasadzie powstają najpopularniejsze kategoryzacje zaburzeń psychicznych ICD i DSM.</p>
<p style="text-align: justify;">Jakie zatem niebezpieczeństwa tkwią w takim etykietowaniu? <strong>Na sam przód wysuwa się redukowanie i upraszczanie </strong> obrazu człowieka. Gdy już znajdziemy odpowiednią etykietę, łatwo jest na podstawie uogólnień i generalizacji tworzyć wnioski na temat całości funkcjonowania człowieka, a także jego historii życiowej, motywacji do podejmowania takich a nie innych wyborów czy pomysłów na przyszłość. Co więcej, <strong>przywiązanie do etykiet, </strong>prowadzi do mniej lub bardziej świadomego nastawienia na <strong>poszukiwanie zachowań przynależnych tej właśnie etykietce a umniejszenie i odrzucanie tych, które do niej nie pasują.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong> </strong>W pracy terapeutycznej, może to skutkować poważnymi konsekwencjami, z których najbardziej niebezpieczną wydaje mi się być <strong>przyjmowanie przez pacjenta &#8222;tożsamości chorego&#8221;</strong> Spotykam się z tym wielokrotnie: sami klienci mówią o sobie jako depresyjnych, zaburzonych osobowościowo itp. Pokazywanie im, że etykieta nadana im przez jakiegoś psychiatrę czy psychologa nie musi stanowić określenia dla całości ich funkcjonowania jest niekiedy bardzo żmudne. A to &#8222;oddzielenie&#8221; często stanowi dla nich dużą ulgę. I właśnie to w świetny sposób pokazuje załączony filmik. Wtedy gdy etykiety pochodzą z naszego własnego doświadczenia, naszego własnego pojmowania siebie to dają siłę, są źródłem zasobów. Gdy ktoś nam je narzuca z zewnątrz, z pozycji autorytetu, to mogą mieć negatywne działanie.</p>
<p style="text-align: justify;">Etykiety zmieniające tożsamość mają dużą moc. Czasem jedna przykleja się i pozostaje wraz z jej posiadaczem na całe życie. Etykietami bardzo lubi operować np. ruch AA. Gdy raz ktoś zostanie określony &#8222;alkoholikiem&#8221; to zostaje nim do samego końca. Nawet gdy nie pije przez 30 lat to nadal nim jest. Nie ma możliwości aby wyzdrowieć. Podobnie jest z innymi.</p>
<p style="text-align: justify;">Kategoryzowanie a co za tym idzie nadawanie tym kategoriom określonych nazw jest naturalnym procesem poznawczym, bez tego średnio możliwe byłoby w ogóle poruszanie się w świecie i ogarnianie jego złożoności. Warto jednak pamiętać, że kiedy dotyczy ono ludzkich zachowań i postaw to może mieć daleko idące skutki. Łatwo przecież jest tworzyć zupełnie jednorodne charakterystyki homoseksualistów, lewicowców czy prawicowych publicystów. Za każdą etykietą kryją się jakieś zachowania. Nie zdarza się jednak aby etykiety były w stanie opisać całość funkcjonowania człowieka.</p>
<p class="facebook"><a href="http://www.facebook.com/share.php?u=http://sophers.pl/2010/12/31/etykiety/" target="_blank" title="Share on Facebook">Share on Facebook</a></p><p class='fb-like'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fsophers.pl%2F2010%2F12%2F31%2Fetykiety%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;height=65&amp;font=lucida+grande' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden; width:450px; height:65px'></iframe></p><fb:share-button href="http://sophers.pl/2010/12/31/etykiety/" type="button"></fb:share-button>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sophers.pl/2010/12/31/etykiety/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ta straszna choroba psychiczna</title>
		<link>http://sophers.pl/2010/05/02/ta-straszna-choroba-psychiczna/</link>
		<comments>http://sophers.pl/2010/05/02/ta-straszna-choroba-psychiczna/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 02 May 2010 01:42:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sophers</dc:creator>
				<category><![CDATA[psychiatryk]]></category>
		<category><![CDATA[psychiatria]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sophers.pl/?p=366</guid>
		<description><![CDATA[W papierowym &#8222;Dużym formacie&#8221; ten tekst, ukazał się zapewne już jakiś czas temu ale ja historię pewnej pani doktor z poznania miałem okazję przeczytać dopiero dzisiaj. Artykuł najwięcej miejsca poświęca skandalicznej postawie poznańskich lekarzy, którzy czy to w imię zawodowej solidarności czy to ze względu na strach przed wpływową lekarką lub z powodu zobowiązań towarzysko-zawodowych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<fb:share-button href="http://sophers.pl/2010/05/02/ta-straszna-choroba-psychiczna/" type="button"></fb:share-button><p style="text-align: justify;">W papierowym &#8222;Dużym formacie&#8221;<a href="http://wyborcza.pl/1,75480,7819171,Uciekajcie_stad.html?as=1&amp;startsz=x" target="_blank"> ten tekst, ukazał się zapewne już jakiś czas temu ale ja historię pewnej pani doktor z poznania miałem okazję przeczytać dopiero dzisiaj.</a> Artykuł najwięcej miejsca poświęca skandalicznej postawie poznańskich lekarzy, którzy czy to w imię zawodowej solidarności czy to ze względu na strach przed wpływową lekarką lub z powodu zobowiązań towarzysko-zawodowych przez ponad 10 lat  pozwalali aby pacjentami zajmowała się osoba, która absolutnie sobie z tym nie radziła a czasem nawet wręcz im szkodziła.</p>
<p style="text-align: justify;">Zainteresowało mnie w tym jednak coś innego;  pojawia się tam mniej lub bardziej wprost twierdzenie iż <strong>osoba cierpiąca z powodu choroby psychicznej nie powinna być lekarzem. </strong>Przemyka również, historia lekarza, którego koledzy zmusili do rezygnacji z pracy, gdyż chorował na schizofrenię. Przypomina to nieco notki z rubryk kryminalnych rozmaitych gazet, w których co jakiś czas pojawia się stwierdzenie &#8222;był leczony psychiatrycznie&#8221;</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://sophers.pl/wp-content/uploads/2010/05/Whitchurch_Hospital_Corridor_Abandoned_West5_Ward.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-367" title="Whitchurch_Hospital_Corridor_Abandoned_West5_Ward" src="http://sophers.pl/wp-content/uploads/2010/05/Whitchurch_Hospital_Corridor_Abandoned_West5_Ward-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Myślę sobie, że w całej okazałości, tak, że niemal można go dotknąć, widać tu proces tworzenia i umacniania stereotypów. Komunikat jest prosty: kłopot natury psychicznej oznacza niezdolność do wypełniania ról społecznych, wiąże się z zachowaniami dziwacznymi irracjonalnymi czy nawet groźnymi dla otoczenia. Dokonuje się przez to wrzucenia wszelkich problemów tej natury do jednego wora.</p>
<p style="text-align: justify;">Tymczasem mam wrażenie, że wcale tak nie musi być; co raz częściej mam okazję obserwować, że ludzie, u których pojawiają się problemy o charakterze psychicznym, wcale nie wypadają ze swoich ról, ba zdarza się, że będący leczeni przez wiele lat, &#8222;wracają&#8221; do społeczeństwa. Oczywiście, wymaga to od nich większego wysiłku, ścisłego stosowania się do zaleceń specjalistów, dbania o siebie oraz wsparcia ze strony rodziny i przyjaciół. Ale jest jak najbardziej możliwe. Ponadto warto pamiętać, iż problem, problemowi nie równy &#8211; dotykają one codziennego funkcjonowania w bardzo zróżnicowany sposób. Nawet przy tak, poważnej chorobie jak, schizofrenia, możliwe jest w miarę normalne życie.</p>
<p style="text-align: justify;">Gdy jeszcze byłem studentem i odbywałem wolontariat w Kościanie, pewnego dnia na oddział został przyjęty 18-letni chłopak. Młody człowiek ten, nazwijmy go Zygfryd, miał za sobą krótką acz bardzo intensywną przygodę z narkotykami. Jak sam twierdził, brał właściwie wszystko co było tylko dostępne. Zaowocowało to u niego, rozwojem bardzo rozbudowanych urojeń o charakterze prześladowczym, słyszał karząco-nakazujące głosy, zaczął odczuwać paniczny lęk, przestał wychodzić z domu. W takim stanie przywieziono go do szpitala, byłem jedną z pierwszych osób, które miały okazje wtedy z nim rozmawiać (do moich obowiązków należało zbieranie autoanamnezy tzn. wywiadu dotyczącego życia pacjenta, jego sytuacji rodzinnej etc) Tak się złożyło, że miałem okazję obserwować proces jego leczenia przez następne 1,5 roku &#8211; po zakończeniu leczenia na oddziale psychiatrycznym, został skierowany na oddział dzienny w Lesznie, gdzie również odbywałem praktyki. W ciągu tego 1,5 roku, Zygfryd, był leczony farmakologicznie, przeszedł terapię indywidualną, uczestniczył przez niemal cały ten czas w terapii grupowej a pod koniec w proces leczenia została zaangażowana cała jego rodzina. W wyniku tego procesu Zygfryd, skończył, przerwaną wcześniej, naukę w szkole średniej, zdał maturę i wybierał się na studia. Przez cały ten okres utrzymał abstynencję, stosował się do reżimu farmakologicznego i terapeutycznego. Wszelkie jego problemy, mimo kilku gorszych chwil, ustąpiły.</p>
<p style="text-align: justify;">Oczywiście, jest multum historii, które nie mają tak szczęśliwego zakończenia, ale  i też Zygfryd nie jest jedynym, któremu się udało. Dlatego zachęcam abyście następnym razem, gdy usłyszycie o takiej czy innej chorobie psychicznej u kogokolwiek, nie uruchamiali od razu stereotypów <img src='http://sophers.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://sophers.pl/wp-content/uploads/2010/05/images.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-368" title="images" src="http://sophers.pl/wp-content/uploads/2010/05/images.jpg" alt="" width="138" height="129" /></a></p>
<p class="facebook"><a href="http://www.facebook.com/share.php?u=http://sophers.pl/2010/05/02/ta-straszna-choroba-psychiczna/" target="_blank" title="Share on Facebook">Share on Facebook</a></p><p class='fb-like'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fsophers.pl%2F2010%2F05%2F02%2Fta-straszna-choroba-psychiczna%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;height=65&amp;font=lucida+grande' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden; width:450px; height:65px'></iframe></p><fb:share-button href="http://sophers.pl/2010/05/02/ta-straszna-choroba-psychiczna/" type="button"></fb:share-button>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sophers.pl/2010/05/02/ta-straszna-choroba-psychiczna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Psychozy u młodych ludzi powiązane z używaniem marihuany</title>
		<link>http://sophers.pl/2010/03/03/psychozy-u-mlodych-ludzi-powiazane-z-uzywaniem-marihuany/</link>
		<comments>http://sophers.pl/2010/03/03/psychozy-u-mlodych-ludzi-powiazane-z-uzywaniem-marihuany/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 03 Mar 2010 06:00:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sophers</dc:creator>
				<category><![CDATA[psychiatryk]]></category>
		<category><![CDATA[psychiatria]]></category>
		<category><![CDATA[psychowieści]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sophers.pl/?p=296</guid>
		<description><![CDATA[Niniejszy post inauguruje cykl na tym blogasku, który postanowiłem sobie nazwać &#8222;Psychowieści&#8221; Jak donosi Psychcentral.com najnowsze badania wykazały związek pomiędzy doznaniami psychotycznymi (urojenia, omamy) a paleniem marihuany. Profesor John McGrath z Uniwersytetu Queensland w Australii przebadał 3801 osób urodzonych w latach 1981-1984. Zostali oni zapytani o zażywanie marihuany oraz za pomocą metod kwestionariuszowych i wywiadu  [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<fb:share-button href="http://sophers.pl/2010/03/03/psychozy-u-mlodych-ludzi-powiazane-z-uzywaniem-marihuany/" type="button"></fb:share-button><p style="text-align: justify;">Niniejszy post inauguruje cykl na tym blogasku, który postanowiłem sobie nazwać &#8222;Psychowieści&#8221;</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://psychcentral.com/news/2010/03/01/young-adult-psychosis-associated-with-marijuana-use/11769.html" target="_blank">Jak donosi Psychcentral.com</a> najnowsze badania wykazały związek pomiędzy doznaniami psychotycznymi (urojenia, omamy) a paleniem marihuany. Profesor <a href="http://www.qbi.uq.edu.au/index.html?page=46387" target="_blank">John McGrath</a> z Uniwersytetu Queensland w Australii przebadał 3801 osób urodzonych w latach 1981-1984. Zostali oni zapytani o zażywanie marihuany oraz za pomocą metod kwestionariuszowych i wywiadu  sprawdzono występowanie objawów psychotycznych. Uzyskane wyniki wskazują, że <strong>w porównaniu do tych którzy nie mieli styczności z narkotykiem, zażywający marihuanę dwukrotnie częściej zapadali na schizofrenię i inne nieafektywne psychozy  oraz mieli  czterokrotnie wyższe wyniki w kwestionariuszu badającym występowanie urojeń. </strong>Badaniem objęto osoby zażywające ten narkotyk co najmniej przez kilka lat</p>
<p style="text-align: justify;">Badacze wskazują również na złożony związek pomiędzy objawami psychotycznymi a używaniem kanabinoli: mający doznania psychotyczne we wczesnym okresie swojego życia, częściej sięgają po marihuanę co może skutkować rozwinięciem się zaburzeń psychotycznych (np. schizofrenii) w przyszłości.</p>
<p style="text-align: justify;">Większość osób, które trafia na oddział psychiatryczny, na którym pracuje z objawami psychotycznymi, miało w przeszłości lub aktualnie ma do czynienia z narkotykami. Najczęściej to marihuana właśnie, amfetamina lub kokaina. Właściwe nader rzadko zdarza się &#8222;czysta&#8221; tzn nie związana z substancjami psychoaktywnymi psychoza. Pacjenci, zazwyczaj młodzi ludzie, doświadczają rozbudowanych urojeń i realnych omamów (zwykle o charakterze słuchowym) Ustępują one zazwyczaj po kilku lub kilkunastu dniach, nierzadko jednak utrzymują się dłużej. Pacjenci tacy doświadczają również znaczących problemów z koncentracją uwagi, zaburzeń pamięci trwałej i długotrwałej a niekiedy dochodzi u nich do organicznych zmian w ośrodkowym układzie nerwowym</p>
<p style="text-align: justify;">Marihuana i inne narkotyki często stanowią czynnik spustowy np. dla schizofrenii paranoidalnej. Leczenie jest znacznie trudniejsze gdy wiąże się z uzależnieniem. Wielokrotnie zdarzało się, że pacjenci po opuszczeniu oddziału, zarzucali leczenie i nadal zażywali narkotyki co w krótkim czasie prowadziło do znaczącego pogorszenia się ich stanu.</p>
<p style="text-align: justify;">Wokół marihuany narosło wiele mitów; najczęściej spotykam się z tym dotyczącym znikomej szkodliwości jej zażywania lub wręcz prozdrowotnych właściwościach. Badania takie jak te, powinny skłaniać do głębszej refleksji nad marihuaną i skutkami jakie za sobą niesie ich zażywanie.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p class="facebook"><a href="http://www.facebook.com/share.php?u=http://sophers.pl/2010/03/03/psychozy-u-mlodych-ludzi-powiazane-z-uzywaniem-marihuany/" target="_blank" title="Share on Facebook">Share on Facebook</a></p><p class='fb-like'><iframe src='http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fsophers.pl%2F2010%2F03%2F03%2Fpsychozy-u-mlodych-ludzi-powiazane-z-uzywaniem-marihuany%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;colorscheme=light&amp;height=65&amp;font=lucida+grande' scrolling='no' frameborder='0' allowTransparency='true' style='border:none; overflow:hidden; width:450px; height:65px'></iframe></p><fb:share-button href="http://sophers.pl/2010/03/03/psychozy-u-mlodych-ludzi-powiazane-z-uzywaniem-marihuany/" type="button"></fb:share-button>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sophers.pl/2010/03/03/psychozy-u-mlodych-ludzi-powiazane-z-uzywaniem-marihuany/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

