<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Sophers Blog &#187; Różne sprawy</title>
	<atom:link href="http://sophers.pl/category/rozne-sprawy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://sophers.pl</link>
	<description>Moje spojrzenie</description>
	<lastBuildDate>Wed, 07 Jul 2010 10:57:07 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Polska rodzina przemocą silna</title>
		<link>http://sophers.pl/2010/05/26/polska-rodzina-przemoca-silna/</link>
		<comments>http://sophers.pl/2010/05/26/polska-rodzina-przemoca-silna/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 May 2010 09:37:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sophers</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne sprawy]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sophers.pl/?p=380</guid>
		<description><![CDATA[Ważą się losy ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, o której pisałem jakiś czas temu. Jak donosi gazetaprawna.pl projekt nowego prawa trafił do Senatu, gdzie niektóre jego zapisy zostały ostro oprotestowane przez senatorów – Na pewno zagłosuję przeciw prawu, które godzi w polską rodzinę &#8211; powiedział reprezentujący PiS Stanisław Kogut.  Jeśli dobrze zrozumiałem, pana senatora, [...]


Related posts:<ol><li><a href='http://sophers.pl/2010/03/02/zero-tolerancji-dla-przemocy-w-rodzinie/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Zero tolerancji dla przemocy w rodzinie'>Zero tolerancji dla przemocy w rodzinie</a></li>
<li><a href='http://sophers.pl/2009/12/12/rodziny-zastepcze-dzieci-i-dorosli/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Rodziny zastępcze &#8211; dzieci i dorośli'>Rodziny zastępcze &#8211; dzieci i dorośli</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Ważą się losy ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, o której pisałem jakiś czas temu. Jak donosi <a href="http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/423916,senat_moze_pozwolic_na_klapsy.html" target="_blank">gazetaprawna.pl</a> projekt nowego prawa trafił do Senatu, gdzie niektóre jego zapisy zostały ostro oprotestowane przez senatorów</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>– Na pewno zagłosuję przeciw prawu, które godzi w polską rodzinę &#8211; </strong>powiedział reprezentujący PiS Stanisław Kogut.  Jeśli dobrze zrozumiałem, pana senatora, to jedną z ważniejszych kwestii dla polskich rodzin jest możliwość stosowania przez rodziców różnego rodzaju form przemocy wobec dzieci. Bo &#8211; nie oszukujmy się &#8211; możemy to eufemistycznie nazywać &#8222;dyscyplinującymi klapsami&#8221; tyle, że pod tym kryje się po prostu bicie dzieci, stosowanie siły fizycznej wobec tych, którzy nie mogą się bronić, całkowicie zależnych od swoich opiekunów. Taka metoda wychowawcza (zachwalana przez senatora Koguta) ma niby skutkować doskonałym wychowaniem i życiem pełnym sukcesów w przyszłości.</p>
<p style="text-align: justify;">Tymczasem, karanie poprzez bicie, wymuszanie posłuszeństwa przez kary cielesne, dominowanie nad dzieckiem za pomocą siły fizycznej, to metody wychowawcze rodem z 19 wieku, gdy nadrzędną wartością dla rodziców było to aby dzieci okazywały im należny szacunek, pokorę, znały swoje miejsce w szeregu i nawet nie myślały o sprzeciwianiu się. Żyjemy teraz w zupełnie innym świecie, inne są wartości, zmieniły się warunki, do których dzisiejsze dzieci będą się musiały w przyszłości dostosowywać. Potrzebna jest pewna niezależność w myśleniu, pewność siebie, gotowość do eksperymentowania, elastyczność działania. Stosowanie przemocy zaś to <strong>źródło strachu, braku wiary w siebie, sztywności w myśleniu, obronnej postawy wobec otaczającego świata.</strong> Gdy rodzic przemocą, próbuje coś egzekwować od dziecka, ustawia się na pozycji tyrana, kogoś w rodzaju nadzorcy, wobec którego raczej żywi się strach a nie szacunek,  posłuszeństwo opiera się zaś na lęku przed karą. Trudno,  w takiej sytuacji, mówić o dobrym przywiązaniu i satysfakcjonujących relacjach rodzinnych. A wyniesione wzorce rodzinne dziecko stosuje potem w innych środowiskach. Członkowie &#8222;przemocowych&#8221; rodzin  zwykle po wielu latach pukają do drzwi gabinetów psychoterapeutów&#8230; Doprawdy trudno mi zrozumieć do czego tej mitycznej &#8222;polskiej rodzinie&#8221; przydawać by się miało przyzwolenie na kary fizyczne</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://sophers.pl/wp-content/uploads/2010/05/010beatingtheboyq75380x.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-381" title="010beatingtheboyq75380x" src="http://sophers.pl/wp-content/uploads/2010/05/010beatingtheboyq75380x-228x300.jpg" alt="" width="228" height="300" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Stawianie granic dziecku, konsekwencja wobec niego, reagowanie na niewłaściwe w ocenie rodziców zachowania jest absolutnie konieczne. Jednak, raczej wyrazem <strong>bezradności, bezsilności oraz braku pomysłu na to jak zachowywać się wobec dziecka i wyobrażenia tego jak to może na nie działać jest stosowanie przez rodziców kar cielesnych. </strong></p>
<p style="text-align: justify;">Stoję na stanowisku, że parlamentarzyści, zamiast rozdzierać szaty w obronie 19-wiecznych wzorców postępowania i sugerować iż stanowią one jakąkolwiek wartość dla rodziny, winni wspierać edukowanie rodzin w zakresie efektywnych i bezpiecznych sposobów postępowania wobec dzieci</p>
<p class="facebook"><a href="http://www.facebook.com/share.php?u=http://sophers.pl/2010/05/26/polska-rodzina-przemoca-silna/" target="_blank" title="Share on Facebook">Share on Facebook</a></p><br /><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fsophers.pl%2F2010%2F05%2F26%2Fpolska-rodzina-przemoca-silna%2F&amp;layout=standard&amp;show-faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=arial&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:20px"></iframe>

<p>Related posts:<ol><li><a href='http://sophers.pl/2010/03/02/zero-tolerancji-dla-przemocy-w-rodzinie/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Zero tolerancji dla przemocy w rodzinie'>Zero tolerancji dla przemocy w rodzinie</a></li>
<li><a href='http://sophers.pl/2009/12/12/rodziny-zastepcze-dzieci-i-dorosli/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Rodziny zastępcze &#8211; dzieci i dorośli'>Rodziny zastępcze &#8211; dzieci i dorośli</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sophers.pl/2010/05/26/polska-rodzina-przemoca-silna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Demonizacja</title>
		<link>http://sophers.pl/2010/04/28/demonizacja/</link>
		<comments>http://sophers.pl/2010/04/28/demonizacja/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Apr 2010 22:11:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sophers</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne sprawy]]></category>
		<category><![CDATA[blogi]]></category>
		<category><![CDATA[psycholog]]></category>
		<category><![CDATA[Religia]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sophers.pl/?p=351</guid>
		<description><![CDATA[Kończę właśnie lekturę fascynującej książki: &#8222;The Psychology of Demonization. Promoting Acceptance and Reducing Conflict&#8221; Haim&#8217;a Omera i Nahi Alona. Nabyłem ją dwa lata temu, podczas warsztatów tego pierwszego, w Poznaniu, na których opowiadał o stosowanych przez siebie metodach pracy z tzw. &#8222;trudnymi&#8221; dziećmi. Książka przeleżała swoje na półce, ale teraz myślę że dostarczy mi tematu [...]


No related posts.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Kończę właśnie lekturę fascynującej książki: &#8222;The Psychology of Demonization. Promoting Acceptance and Reducing Conflict&#8221; Haim&#8217;a Omera i Nahi Alona. Nabyłem ją dwa lata temu, podczas warsztatów tego pierwszego, w Poznaniu, na których opowiadał o stosowanych przez siebie metodach pracy z tzw. &#8222;trudnymi&#8221; dziećmi. Książka przeleżała swoje na półce, ale teraz myślę że dostarczy mi tematu na dwie jeśli nawet nie trzy notki.</p>
<p style="text-align: justify;">Omer i Alon zastanawiają się nad tym w jaki sposób ludzie tłumaczą sobie to, że doświadczają cierpienia, problemów i trudności. Rozważają kwestie te na dwóch poziomach: interpersonalnym (gdy za  źródło przykrych doznań uznawani są inni ludzie) oraz intrapersonalnym (gdy sami doświadczamy czegoś dla nas trudnego np. problemów natury emocjonalnej i szukamy dla nich wyjaśnienia i rozwiązania) Zaczynają od założenia iż sam fakt doznawania cierpienia, straty czy bólu i strachu jest tak istotny, że człowiek musi go sobie jakoś objaśnić. Ludzie zwykle sięgają po takie wyjaśnienia, które są im użyteczne. Użyteczność ta zawiera w sobie uzasadnienie dla samego pojawienia, się przykrych doznań jak i sposób na poradzenie sobie z nimi.</p>
<p style="text-align: justify;">Wszyscy jesteśmy istotami społecznymi; funkcjonujemy w świecie, rozmaitych dyskursów, opowieści, idei, sposobów patrzenia na świat. Z nich budujemy, nasz własny obraz tego kim jesteśmy, na ich podstawie interpretujemy to co nas spotyka. Nie inaczej jest w przypadku zagrożeń, niepowodzeń oraz rozmaitych konfliktów. Alon i Omer dowodzą iż, jako, że ogólnie pojęta kultura zachodnia jest pod wielkim wpływem narracji religijnej, to często w procesie tłumaczenia i radzenia sobie z przykrymi doznaniami dochodzi do procesu demonizowania. W większości religii oraz wierzeń oraz przekonań mistycznych, zło i cierpienie opisywane jest w sposób szczególny. Na proces demonizowania  składają się następujące założenia:</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li><strong>Cierpienie pochodzi od diabła &#8211; </strong>zakłada to, że musi istnieć jakaś siła, istota, która zsyła cierpienie, bez jej ingerencji by się ono nie pojawiło. Jest ona zwykle potężna, nieprzenikniona, <strong>nie poddająca się wpływom. </strong>Na gruncie religijnym doskonałą personifikacją tejże siły jest Szatan. W ujęciu psychologicznym opisywane jest to jako traumy (wczesnodziecięce) prowadzące do rozwoju patologicznych struktur, destruktywnych popędów i negatywnych uczuć (co można ładnie zebrać w pojęcie &#8222;zaburzenia osobowości&#8221;) Wszystko to zaś, ukryte jest za zasłoną wyparcia i nieświadomości. Współcześnie jako odpowiedzialnych za prowadzące do poważnych problemów traumy określa się rodziców. Poradzenie sobie z nimi możliwe jest jedynie po &#8222;dokopaniu&#8221; się do źródeł i ich nazwaniu. Według autorów zachodzi tu podobny proces do znanej z fizyki zasady zachowania energii: suma i siła traum, musi się równać intensywności problemów. Różne problemy, mają swoje różne, ukryte, przyczyny.</li>
<li><strong>Przeciwnik jest zdradziecką i kłamliwą kreaturą &#8211; </strong>na poziomie interpersonalnym gdy zachodzi proces demonizacji, przeciwnicy w rozmaitych konfliktach, sporach czy nawet nieporozumieniach widziani są jako absolutnie odmienni, opętani przez złe instynkty i stale konspirujący. Dlatego stale konieczna jest gotowość do działania, mile widziana jest podejrzliwość. Możliwa jest również &#8222;samodemonizacja&#8221; : człowiek jest wtedy przekonany, iż jakaś wroga mu siła wpływa na niego, na głęboko wewnętrznym poziomie i zmusza go do określonych zachowań lub dostarcza mu cierpień. Religijna opowieść mówi tu o opanowaniu przez Szatana, zaś wariant psychologiczny zakłada iż o to w działaniu ujawnia się zintrojektowany obiekt złego rodzica lub zdysocjowany element wypartej traumy (jeśli nie rozumiecie o co chodzi, nie przejmujcie się. To ma tak właśnie brzmieć by zwykły śmiertelnik nie mógł tego pojąć)  Proces wyjaśniający swoje własne cierpienie może wyglądać tak: 1) Często sprawiam sobie ból 2) Nie czuje żadnej potrzeby aby sprawiać sobie ból 3) Zachowanie powodujące ten ból i cierpienie musi być w takim razie spowodowane przez obcą i wrogą mi siłę we mnie. <strong>Ta siła jest czymś oddzielnym ode mnie, nie mam na nią wpływu.</strong> Psychoterapeutyczny dyskurs oferuje cały zestaw tych &#8222;wewnętrznych wrogów&#8221;: wczesne traumy, ukryte osobowości, wyparte potrzeby, nieuwolniona energia itd itp. To co podnosi rangę i znaczenie tych opisów to nadawanie im otoczki naukowości, poprzez używanie niezrozumiałych terminów, czy też formułowanie skomplikowanych teorii</li>
<li><strong>Człowiek ze swej natury jest niewinny &#8211; </strong>wedle tego założenia (również mającego swe źródła w religijnej narracji) istota ludzka jest od urodzenia czysta, niewinna i dopiero wpływy otoczenia to zmieniają. Dlatego też konieczne jest odzyskanie tej czystości i niewinności. Możliwe jest to poprzez usunięcie &#8222;złych warstw&#8221;</li>
<li><strong>Źródło zła leży głęboko &#8211; </strong>demonizujący sposób patrzenia zakłada, iż to co jest &#8222;prawdziwe&#8221; ukryte jest głęboko, zaś to co widać gołym okiem to jedynie &#8222;symptomy&#8221; lub &#8222;znaki&#8221;. Na gruncie psychologicznym założenie to objawia się twierdzeniem, iż naszej świadomości dostępne jest tylko to co mniej znaczące dla naszego funkcjonowania. Psychoanalitycy stawiają wręcz znak równości pomiędzy &#8222;głębokością&#8221; a &#8222;nieświadomością&#8221;. To co naprawdę istotne, źródła naszych problemów są niedostępne i wysiłku wymaga dotarcie do nich. Przy tych założeniach, <strong>każda próba wprowadzenia zmian nie uwzględniająca ukrytych &#8222;głęboko&#8221; emocji </strong>widziana jest jako jedynie powierzchowne i mechaniczne zmiany. Na gruncie terapeutycznym objawia się to dzieleniem terapii na mniej i bardziej &#8222;głębokie&#8221; i twierdzeniem, że jedna terapia dociera do głębszych sfer niż inna</li>
<li><strong>Odkrycie ukrytych sił wymaga specjalistycznej wiedzy &#8211; </strong>jako że, tak czy inaczej, ujmowane zło (patologia, choroba) wnika głęboko w człowieka, nie poddaje się jego kontroli czy nawet nie ma on możliwości dostrzeżenia jej, to tylko inny człowiek dysponujący specjalną wiedzą oraz nastawieniem, może rozpoznać, nazwać oraz wyeliminować problem. W średniowieczu byli to demonolodzy, którzy dzięki opanowaniu tajników czarnej magii, potrafili dostrzec kto został opanowany przez diabelskie moce. Współcześnie, to psychiatrzy, psycholodzy i terapeuci uzurpujący sobie prawo do &#8222;bardziej prawdziwego&#8221; odbioru rzeczywistości i właściwego określania tego co się z człowiekiem dzieje. Taka wiedza, wiąże się zazwyczaj z wysoką pozycją społeczną oraz realnym wpływem na życie innych. Zwykle również, nie jest poddana żadnej formie refleksji. Jest to uznawane za coś oczywistego. Specjalista taki, tak jak wieki wcześniej, demonolog, musi wykazywać nieustającą podejrzliwością, nie ulegać mającym go zmylić znakom i przeważnie spodziewać się najgorszego i tego właśnie szukać</li>
<li><strong>Uznanie i przyznanie warunkami uleczenia &#8211; </strong>aby osoba będąca pod wpływem działania złych sił mogła się z nich wyzwolić, musi  po pierwsze uznać ich istnienie, oraz przyznać się do tego, że jej zachowania były pod wpływem tejże siły. Są to warunki konieczne. W średniowieczu, oczekiwano tego od kobiet posądzanych o bycie czarownicami (choć numer był lepszy: bo samo przyznanie się było dowodem na opętanie) współcześnie np. w pracy psychoanalitycznej dąży się do tego aby pacjent uznał, że jakieś traumatyczne zdarzenia miały miejsce.</li>
<li><strong>Wyleczenie oznacza wyeliminowanie zła &#8211; </strong>w demonizacji nie ma półśrodków. Tylko całkowite wyplewienie zła jest akceptowane. W pełni zdrowy, może być tylko ten kto poradzi sobie ze wszystkimi stwierdzonymi przez specjalistę problemami.</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Ciekawego przykładu, na to jak wygląda demonizacja na poziomie interpersonalnym dostarcza niejaka <a href="http://astromaria.wordpress.com" target="_blank">Astromaria</a>, wspominana już na tym blogasku przy okazji innej notki. Otóż, pani ta żyje w głębokim przekonaniu, że otaczają ja psychopaci, których definiuje jako zdehumanizowanych, pozbawionych ludzkich uczuć i odruchów, nakierowanych na szkodzenie, manipulowanie i atakowanie krzewicieli prawdy, dobra oraz piękna. Wedle jej światopoglądu, osoby te nie mają świadomości tego kim są i jak się zachowują, są generalnie do siebie podobne (w zasadzie niczym się nie różnią), zaś szans na przemianę wielkich nie ma. Co trzeba zrobić, aby zostać psychopatą wg. Astromarii? Wystarczy być sceptycznym wobec jej poglądów, podważać leżące u ich podstaw założenia, a czasem po prostu stosować logiczne myślenie.</p>
<p style="text-align: justify;">I właśnie zdrowy rozsądek, pytania oraz wątpliwości co do bazowych założeń, to coś co zwykle, według Omera i Olena, szybko antagonizuje &#8222;demonizujących&#8221; i potęguje postawy opisane powyżej, utwierdzając ich w przekonaniu, że oto pojawił się ktoś bardzo zły.</p>
<p style="text-align: justify;">Autorzy przedstawiają alternatywę dla demonizacji. Ale o tym w następnej notce</p>
<p class="facebook"><a href="http://www.facebook.com/share.php?u=http://sophers.pl/2010/04/28/demonizacja/" target="_blank" title="Share on Facebook">Share on Facebook</a></p><br /><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fsophers.pl%2F2010%2F04%2F28%2Fdemonizacja%2F&amp;layout=standard&amp;show-faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=arial&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:20px"></iframe>

<p>No related posts.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sophers.pl/2010/04/28/demonizacja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zero tolerancji dla przemocy w rodzinie</title>
		<link>http://sophers.pl/2010/03/02/zero-tolerancji-dla-przemocy-w-rodzinie/</link>
		<comments>http://sophers.pl/2010/03/02/zero-tolerancji-dla-przemocy-w-rodzinie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 06:00:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sophers</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne sprawy]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[Religia]]></category>
		<category><![CDATA[rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sophers.pl/?p=293</guid>
		<description><![CDATA[W ostatnich dniach wiele emocji wzbudził rządowy projekt zmian w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Szczególnie ostro protestują przeciwko niemu środowiska katolickie z Frondą  na czele. Główne zarzuty jakie stawiane są tej propozycji zmian w prawie dotyczą m.in nadmiernej ingerencji państwa w funkcjonowanie rodziny. Dotyczy to powołania zespołów interdyscyplinarnych zajmujących się monitorowaniem i kontrolowaniem [...]


Related posts:<ol><li><a href='http://sophers.pl/2010/05/26/polska-rodzina-przemoca-silna/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Polska rodzina przemocą silna'>Polska rodzina przemocą silna</a></li>
<li><a href='http://sophers.pl/2009/12/12/rodziny-zastepcze-dzieci-i-dorosli/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Rodziny zastępcze &#8211; dzieci i dorośli'>Rodziny zastępcze &#8211; dzieci i dorośli</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">W ostatnich dniach wiele emocji wzbudził <a href="http://orka.sejm.gov.pl/Druki6ka.nsf/wgdruku/1698" target="_blank">rządowy projekt zmian w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie</a>. Szczególnie ostro protestują przeciwko niemu środowiska katolickie z <a href="http://fronda.pl/news/czytaj/przyjdz_na_pikiete_i_zaprotestuj_przeciw_ustawie_uderzajacej_w_r" target="_blank">Frondą  na czele</a>. Główne zarzuty jakie stawiane są tej propozycji zmian w prawie dotyczą m.in nadmiernej ingerencji państwa w funkcjonowanie rodziny. Dotyczy to powołania zespołów interdyscyplinarnych zajmujących się monitorowaniem i kontrolowaniem środowisk, co do których istnieje podejrzenie iż może w nich dochodzić do aktów przemocy rodzinnej (w szczególności wobec kobiet i dzieci) Kontrowersje budzi również pomysł odbierania dzieci w przypadku sygnałów o niewłaściwej opiece lub ich krzywdzeniu oraz szeroka definicja przemocy i <strong>całkowity zakaz stosowania kar cielesnych wobec dzieci.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Wedle <a href="http://www.statystyka.policja.pl/portal/st/944/50863/Przemoc_w_rodzinie.html">policyjnych statystyk</a> w roku 2008 ofiarą przemocy w rodzinie padło blisko 140 tysięcy osób w tym  31 tysięcy dzieci do 13 roku życia. Mowa tutaj o przypadkach zgłoszonych i poddanych procedurze &#8222;Niebieskiej Karty&#8221;  Badanie przeprowadzone przez OBOP w 2007 roku  wykazało <strong>że 36 procent respondentów doznało jakiejś formy przemocy ze strony członka swojej rodziny</strong>. <strong>14 procent badanych zaś stwierdziło że żyje w gospodarstwie domowym gdzie ofiarą przemocy jest dziecko.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Według najogólniejszej definicji o przemocy domowej można mówić wtedy gdy &#8222;członek rodziny, mąż, żona lub partner próbuje zdominować fizycznie lub psychicznie drugiego partnera, dzieci, rodziców, dziadków, teściów, etc., używając przewagi fizycznej, gróźb, szantażu, w celu zranienia moralnie lub fizycznie. Przemoc w rodzinie to zamierzone i wykorzystujące przewagę sił działanie przeciw członkowi rodziny, naruszające prawa i dobra osobiste, powodujące cierpienie i szkody<sup>&#8221; (wikipedia) </sup></p>
<p style="text-align: justify;">Co do tego, że przemoc wobec członków rodziny jest zjawiskiem negatywnym zgadzają się prawie wszyscy; problem jednak dotyczy tego <strong>kiedy dane zachowanie można określić jako przemoc oraz w jakich sytuacjach jest ona akceptowalna.</strong> Spór dotyczący stosowania kar cielesnych wobec dzieci toczy się od dawna: wielu rodziców uważa ten środek wychowawczy za oczywisty, zaś próby prawnego jego ograniczenia widziane są jako <strong>zamach na osobistą wolność i prawo do decydowania o sposobie wychowywania dziecka.<br />
</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Z argumentów przeciwników projektu ustawy, w moim odczuciu, wybija się stawianie rodziny <strong>ponad jednostkę.</strong> Ważniejsza jest ochrona ogniska domowego, trzymanie go w całości niż to czego doświadczają w niej jego członkowie. Rodzina, w tym rozumieniu, to wartość sama w sobie i nie należy w nią ingerować, nawet wtedy gdy dzieją się w niej rzeczy złe lub pojawia się co do tego jakieś podejrzenie.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Głęboko się z tym nie zgadzam. </strong>Moim zdaniem takie podejście, to pośrednie, wspieranie i akceptowanie zjawisk o charakterze patologicznym i jednoznacznie szkodliwym. Znam multum historii, w których kobiety i dzieci przez wiele lat narażone były na fizyczną i psychiczną przemoc ze strony mężów, ojców i matek. Działo się to zwykle w ciszy domowego ogniska, otoczone milczącym przyzwoleniem, wspierane przez brak możliwości zwrócenia się do kogokolwiek oraz przez brak wystarczająco skutecznych instrumentów ze strony państwa. Próby wyrwania się z matni trafiały często na niechęć otoczenia by zobaczyć problem, obwinianie o jego wywołanie lub mniej lub bardziej wprost formułowany <strong>nakaz trwania w pokorze i dbania o rodzinę czy małżeństwo. </strong>Te formy zachowania i postaw przenoszą się z pokolenia na pokolenie i jawią się jako coś oczywistego. Wspiera to właśnie kultura, w jakiej żyjemy, w znacznym stopniu gloryfikująca rodzinę i pomijająca jednostkę.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie jest tak, oczywiście, że rodzina jest zła sama w sobie. Piszę tu o przypadkach ekstremalnych, zdarzających się, w ogólnym rozrachunku, nader rzadko. To nie oznacza jednak, że można  przejść nad nimi do porządku dziennego i udawać że wszystko jest w porządku. <strong>Dlatego jestem za polityką &#8222;zera tolerancji&#8221; dla przemocy w rodzinie</strong> i jako krok w tym kierunku jawi mi się ten projekt ustawy. Zobowiązuje on, pod groźbą sankcji prawnych, osoby dostrzegające przemoc do podjęcia działań, mobilizuje organy państwa do zajęcia się tą sprawą oraz daje im ku temu skuteczne narzędzia. Nie ma idealnego systemu; w każdym może dochodzić do nadużyć lub najzwyczajniejszych pomyłek, ten daje jednak nadzieję na to, że choć część ofiar przemocy dostanie odpowiednią pomoc.</p>
<p style="text-align: justify;">Temat ten już teraz wywołuje dyskusję i opór ze strony środowisk katolickich, widzących w nim atak na swoje wartości. Dlatego też, zapewne trudne będzie doprowadzenie go do końca. Mam nadzieję, że Donaldowi Tuskowi wystarczy odwagi i determinacji aby wprowadzić te rozwiązania w życie.</p>
<p class="facebook"><a href="http://www.facebook.com/share.php?u=http://sophers.pl/2010/03/02/zero-tolerancji-dla-przemocy-w-rodzinie/" target="_blank" title="Share on Facebook">Share on Facebook</a></p><br /><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fsophers.pl%2F2010%2F03%2F02%2Fzero-tolerancji-dla-przemocy-w-rodzinie%2F&amp;layout=standard&amp;show-faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=arial&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:20px"></iframe>

<p>Related posts:<ol><li><a href='http://sophers.pl/2010/05/26/polska-rodzina-przemoca-silna/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Polska rodzina przemocą silna'>Polska rodzina przemocą silna</a></li>
<li><a href='http://sophers.pl/2009/12/12/rodziny-zastepcze-dzieci-i-dorosli/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Rodziny zastępcze &#8211; dzieci i dorośli'>Rodziny zastępcze &#8211; dzieci i dorośli</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sophers.pl/2010/03/02/zero-tolerancji-dla-przemocy-w-rodzinie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wywiad  ze mną 2</title>
		<link>http://sophers.pl/2010/02/18/wywiad-ze-mna-2/</link>
		<comments>http://sophers.pl/2010/02/18/wywiad-ze-mna-2/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 18 Feb 2010 09:31:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sophers</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne sprawy]]></category>
		<category><![CDATA[prasa]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sophers.pl/?p=276</guid>
		<description><![CDATA[Po raz drugi miałem przyjemność wypowiadać się dla Wirtualnej Polski: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Zbrodnia-w-mundurku-szkolnym,wid,11993773,wiadomosc.html Share on Facebook Related posts:Agresja u młodzieży Wywiad ze mną :-)


Related posts:<ol><li><a href='http://sophers.pl/2009/10/01/agresja-u-mlodziezy/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Agresja u młodzieży'>Agresja u młodzieży</a></li>
<li><a href='http://sophers.pl/2009/05/06/wywiad-ze-mna/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Wywiad ze mną :-)'>Wywiad ze mną :-)</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Po raz drugi miałem przyjemność wypowiadać się dla Wirtualnej Polski: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Zbrodnia-w-mundurku-szkolnym,wid,11993773,wiadomosc.html</p>
<p class="facebook"><a href="http://www.facebook.com/share.php?u=http://sophers.pl/2010/02/18/wywiad-ze-mna-2/" target="_blank" title="Share on Facebook">Share on Facebook</a></p><br /><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fsophers.pl%2F2010%2F02%2F18%2Fwywiad-ze-mna-2%2F&amp;layout=standard&amp;show-faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=arial&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:20px"></iframe>

<p>Related posts:<ol><li><a href='http://sophers.pl/2009/10/01/agresja-u-mlodziezy/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Agresja u młodzieży'>Agresja u młodzieży</a></li>
<li><a href='http://sophers.pl/2009/05/06/wywiad-ze-mna/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Wywiad ze mną :-)'>Wywiad ze mną :-)</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sophers.pl/2010/02/18/wywiad-ze-mna-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na studia blisko czy daleko od domu?</title>
		<link>http://sophers.pl/2010/01/25/na-studia-blisko-czy-daleko-od-domu/</link>
		<comments>http://sophers.pl/2010/01/25/na-studia-blisko-czy-daleko-od-domu/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 25 Jan 2010 08:46:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sophers</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne sprawy]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sophers.pl/?p=270</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiejsza &#8222;Rzeczpospolita&#8221; przynosi tekst o tym, że na takich uczelniach jak Uniwersytet Warszawski, Jagieloński czy Śląski niemal 2/3 studentów pierwszego roku pochodzi z bliższych i dalszych okolic uczelni, zaś ledwo garstka trafia na nie z innych regionów kraju. Studenci pytani o to zauważają małe zróżnicowanie w ofercie poszczególnych uczelni oraz wygodę związaną z pozostaniem blisko [...]


No related posts.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.rp.pl/artykul/424450_Studia_blisko_domu_i_mamy.html" target="_blank">Dzisiejsza &#8222;Rzeczpospolita&#8221; przynosi tekst </a>o tym, że na takich uczelniach jak Uniwersytet Warszawski, Jagieloński czy Śląski niemal 2/3 studentów pierwszego roku pochodzi z bliższych i dalszych okolic uczelni, zaś ledwo garstka trafia na nie z innych regionów kraju. Studenci pytani o to zauważają małe zróżnicowanie w ofercie poszczególnych uczelni oraz wygodę związaną z pozostaniem blisko lub nawet w domu.</p>
<p style="text-align: justify;">Studia to szalenie ważny etap życiowy. Wiąże się nie tylko ze zdobywaniem wiedzy, umiejętności, wybieraniem przyszłej ścieżki zawodowej. To również istotny czas rozwojowy. Nawiązywanie nowych znajomości, dojrzalsze funkcjonowanie w grupie rówieśników, dbanie o swój samorozwój, wreszcie wykształcanie się nawyków związanych z podejmowaniem wyzwań oraz radzeniem sobie z nimi &#8211; w ciągu tych pięciu lat dochodzi zwykle do ostatecznego uformowania się osobowości. Ważna jest w tym wszystkim również niezależność, młody człowiek musi nauczyć się samodzielnego funkcjonowania i powoli rezygnować ze stałego wsparcia rodziców. Stąd wielu studentów podejmuje dorywcze prace i doświadcza na własnej skórze jak to jest zarabiać na siebie i gospodarować się tym co się ma. Także szukanie tej dorywczej, chwilowej pracy jest zasobem bezcennym do późniejszego odnalezienia się na rynku pracy.</p>
<p style="text-align: justify;">Zaadoptowanie się do takiego funkcjonowania, nie zawsze jest proste &#8211; to przecież zupełnie inny świat, dla większości, niż ten z czasów szkoły średniej. Wiąże się z wysiłkiem, często frustracją  i zniechęceniem. Wielu studentów jednak idzie zdecydowanie dalej, korzystając z możliwości uczenia się, przez krótszy lub dłuższy czas, w innym kraju. Bogactwo doświadczeń zdobyte w ten sposób jest nie do przecenienia.</p>
<p style="text-align: justify;">Zastanawiam się, jak na ten proces dojrzewania, psychicznego, emocjonalnego i społecznego wpływa sytuacja, w której student pozostaje w domu lub w pobliżu niego. Myślę sobie, że w takich okolicznościach studia mogą być przeżywane nieco tylko odmiennie od szkoły średniej &#8211; bo od rodziców ciągle wiele zależy, można od nich dostać wsparcie w sytuacjach trudnych itd. Ten czas uczenia się niezależności i samowystarczalności przesuwa się nieco, lub nawet w ogóle nie występuje i młody człowiek niejako wrzucany jest od razu na głęboką wodę co może się wiązać z rozmaitymi trudnościami.</p>
<p style="text-align: justify;">Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób studiowanie w rodzinnym mieście lub w jego pobliżu ze względów finansowych jest jedyną możliwością kontynuowania nauki. Dlatego tak ważne jest, aby państwo stworzyło dobrze funkcjonujący system stypendialny. Zapewnić on może nie tylko szanse edukacyjne, ale również związane z rozwojem psychospołecznym.</p>
<p>A jakie jest Twoje zdanie?</p>
<p class="facebook"><a href="http://www.facebook.com/share.php?u=http://sophers.pl/2010/01/25/na-studia-blisko-czy-daleko-od-domu/" target="_blank" title="Share on Facebook">Share on Facebook</a></p><br /><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fsophers.pl%2F2010%2F01%2F25%2Fna-studia-blisko-czy-daleko-od-domu%2F&amp;layout=standard&amp;show-faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=arial&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:20px"></iframe>

<p>No related posts.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sophers.pl/2010/01/25/na-studia-blisko-czy-daleko-od-domu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Leczyć po ludzku &#8211; czyli jak ?</title>
		<link>http://sophers.pl/2009/12/02/leczyc-po-ludzku-czyli-jak/</link>
		<comments>http://sophers.pl/2009/12/02/leczyc-po-ludzku-czyli-jak/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Dec 2009 22:55:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sophers</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne sprawy]]></category>
		<category><![CDATA[leczenie]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sophers.pl/?p=232</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Gazeta Wyborcza&#8221; w ostatni poniedziałek zainaugurowała nową akcję &#8222;Leczyć po ludzku&#8221;; jej celem jest zbadanie tego z jakim traktowaniem przez lekarzy spotykają się pacjenci i promowanie, dobrych pozytywnych postaw. Najgłośniejsza tego typu akcja &#8222;Wyborczej&#8221; &#8222;Rodzić po ludzku&#8221; trwa od wielu lat, owocując edukacją na temat porodów oraz rankingiem najprzyjaźniejszych miejsc dla przyszłych mam. Nie wiem, [...]


No related posts.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://wyborcza.pl/leczyc/0,0.html" target="_blank">&#8222;Gazeta Wyborcza&#8221; w ostatni poniedziałek zainaugurowała nową akcję &#8222;Leczyć po ludzku&#8221;;</a> jej celem jest zbadanie tego z jakim traktowaniem przez lekarzy spotykają się pacjenci i promowanie, dobrych pozytywnych postaw. Najgłośniejsza tego typu akcja &#8222;Wyborczej&#8221; <a href="http://www.rodzicpoludzku.pl/" target="_blank">&#8222;Rodzić po ludzku&#8221;</a> trwa od wielu lat, owocując edukacją na temat porodów oraz rankingiem najprzyjaźniejszych miejsc dla przyszłych mam.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie wiem, jaki jest zamysł obecnej akcji; póki co dostaliśmy list lekarki spodziewającej się skomasowanego ataku, oraz pierwsze jego salwy: lawinę skarg i utyskiwań na bezduszny, nieczuły, lekceważących pacjentów oraz swoje obowiązki personel medyczny. Żadne to zaskoczenie: niemal każdy zna opowieści o chamskich medykach, przekazywane i rozdmuchiwane z ust do ust, stale zasilający stereotypowe  postrzeganie lekarzy jako zadufanych w sobie,  mających w głębokim poważaniu szukających u nich pomocy schorowanych ludzi. Powstały, wspomniane już na tym blogasku, serwisy na których można spokojnie, z zachowaniem pełnej anonimowości wylać swój żal i frustrację na dowolnego lekarza. Wielce jestem ciekaw czy z akcji wyjdzie coś ponad medialnie atrakcyjne gnojenie środowiska medycznego.</p>
<p style="text-align: justify;">Sam pracuję w publicznej służbie zdrowia (aczkolwiek w specyficznej jego działce), w rodzinie mam lekarza i sporadycznie bywam pacjentem. Z każdej z tych perspektyw problem traktowania lekarzy przez pacjentów wygląda inaczej.</p>
<p style="text-align: justify;">Każdy kto pracuje w służbie zdrowia jest elementem systemu; systemu niewydolnego, częstokroć absurdalnego, niesłychanie wymagającego, chronicznie niedofinansowanego będącego kartą przetargową kolejnych ekip politycznych, co jakiś czas padającego ofiarą radosnych, genialnych reform. Podstawą tego systemu jest hasło: pomoc zdrowotna ma być za darmo. W zderzeniu z realiami gospodarczymi nie tak znowu bogatego kraju jakim jest Polska jest to kompletna utopia.  To to założenie sprawia, że człowiek po 11 latach ciężkiej nauki (studia + specjalizacja) musi pracować w kilku miejscach aby zarobić na życie, choć trochę powyżej krajowej przeciętnej, z tego założenia wynika roszczeniowość i agresja tych, którzy z realiami systemu spotykają się jako jego beneficjenci. I jeszcze większy poziom ich agresji gdy dowiadują się o bajecznych zarobkach lekarzy &#8211; o tym jaki wysiłek się za nimi kryje mówi się rzadko,a jeśli już to pogardliwie  (&#8222;Jak ci się nie podoba to zmień zawód!&#8221;) &#8211; do ministra sprawiedliwości oskarżającego bezpodstawnie chirurga o morderstwo i zarabianie na dramacie pacjentów i ich rodzin całkiem niedaleko. To tylko może nieco bardziej wysublimowana forma tej samej złości. System znieczula, stępia ludzkie odruchy, żeby w nim przetrwać czasami trzeba się trochę odczłowieczyć.</p>
<p style="text-align: justify;">Idealny lekarz to fachowiec w swojej dziedzinie, obdarzony empatią, współczuciem, pełen poświęcenia i dobrych chęci. W pełni zaangażowany bo doskonale rozumiejący co przeżywa i jak myśli cierpiący pacjent. <a href="http://www.amp.edu.pl/pol/files/13_1057_ramowki_2009_10.pdf" target="_blank">Przeglądając Ramowy Program Nauczania, Wydziału Lekarskiego I Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu,</a> zastanawiam się co takiego robią odpowiedzialni za kształcenie przyszłych pokoleń medyków by swoich uczniów choć odrobinę do tego ideału zbliżyć. W ciągu sześciu lat studiów przyszły lekarz ma aż 30 godzin zajęć z psychologii lekarskiej, mającej mu zapewnić zdolność do odpowiedniego rozumienia psychicznego stanu zgłaszającej się do niego osoby. Czy jest to ilość wystarczająca i jaka jest jakość sposobu przekazywania tej wiedzy, odpowiedź sobie można słuchając opowieści o lekarzach na oddziałach chowających się przed pacjentami, niepotrafiącymi zdobyć się na najkrótszą choćby rozmowę czy też widzącymi chorych jako jeden lub kilka niedziałających narządów i niewiele ponadto. Oczywiście, pewnych predyspozycji osobowościowych, podstaw dobrego wychowania nie da się wykształcić choćby i najintensywniejszym kursem psychologii jednakże moim zdaniem na ten aspekt w czasie kształcenia lekarzy kładziony jest zdecydowanie zbyt mały nacisk. Brakuje również lekarzom wiedzy na temat wypalenia zawodowego, konsekwencji długotrwałego stresu oraz świadomości wpływu kontaktu z pacjentem na to co się z praktykującym medykiem dzieje. Efekty tego odczuwają pacjenci. Nawet najlepszy, najmilszy i najbardziej zaangażowany lekarz może nie zdzierżyć wszystkich obciążeń, a tych jest niemało.</p>
<p style="text-align: justify;">Pacjent zmaga się z bólem, cierpieniem często również z brakiem wiedzy na temat tego co się z nim dzieje, co rodzi strach, lęk, napięcie, złość czy rozpacz. Z perspektywy jego i jego najbliższych niewiele więcej ma znaczenie. Zachowania innych ludzi, na co dzień być może dające się zignorować, w takiej chwili stają się zdecydowanie istotniejsze a ich konsekwencje bardziej dotkliwe. Nie ma czasu i ochoty na zastanawianie się czy lekarz jest właśnie 17 godzinę w pracy czy też może pokłócił się z żoną. Interesuje go tylko uzyskanie jak najszybszej pomocy. Na własnej skórze odczuwa jednak to jak zorganizowany jest system, oraz jak kompleksowe przygotowanie do zawodu odebrał udzielający mu pomocy lekarz.</p>
<p style="text-align: justify;">Wszyscy oczekujemy ludzkiego leczenia. Warto się jednak zastanowić co to właściwie znaczy i jakie warunki muszą zostać spełnione aby je uzyskać. Patologie należy piętnować, ale skupianie się na nich i rozciągnie ich zakresu, sprzyja tylko i wyłącznie ich rozrostowi.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">A jakie jest Twoje zdanie ?</p>
<p class="facebook"><a href="http://www.facebook.com/share.php?u=http://sophers.pl/2009/12/02/leczyc-po-ludzku-czyli-jak/" target="_blank" title="Share on Facebook">Share on Facebook</a></p><br /><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fsophers.pl%2F2009%2F12%2F02%2Fleczyc-po-ludzku-czyli-jak%2F&amp;layout=standard&amp;show-faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=arial&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:20px"></iframe>

<p>No related posts.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sophers.pl/2009/12/02/leczyc-po-ludzku-czyli-jak/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pracownicy pod specjalnym nadzorem</title>
		<link>http://sophers.pl/2009/11/30/pracownicy-pod-specjalnym-nadzorem/</link>
		<comments>http://sophers.pl/2009/11/30/pracownicy-pod-specjalnym-nadzorem/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Nov 2009 23:31:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sophers</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne sprawy]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sophers.pl/?p=229</guid>
		<description><![CDATA[Kwestia tego co robią pracownicy gdy szef akurat nie patrzy, w mniej lub bardziej sensacyjnym tonie wypływa co jakiś czas. Kilkanaście dni temu szeroko komentowane było badanie firmy Gemius na temat tego jak często w godzinach przeznaczonych na wykonywanie obowiązków służbowych pracownicy wykorzystują Internet do celów prywatnych. Jak zwykle przy takich okazjach nie brakuje wyliczeń [...]


No related posts.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Kwestia tego co robią pracownicy gdy szef akurat nie patrzy, w mniej lub bardziej sensacyjnym tonie wypływa co jakiś czas. Kilkanaście dni temu szeroko komentowane było <a href="http://msp.money.pl/wiadomosci/zarzadzanie/artykul/co;robi;internauta;kiedy;szef;nie;patrzy,148,0,556180.html?p=md" target="_blank">badanie firmy Gemius </a>na temat tego jak często w godzinach przeznaczonych na wykonywanie obowiązków służbowych pracownicy wykorzystują Internet do celów prywatnych.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak zwykle przy takich okazjach nie brakuje wyliczeń odnośnie tego ile pieniędzy tracą na takich praktykach pracodawcy oraz jak dramatyczny ma to wpływ na efektywność pracy.  Do tego dochodzi cały zestaw sposobów na jakie właściciele firm chronią się przed marnowaniem czasu przez swoich podwładnych.</p>
<p style="text-align: justify;">Na najbardziej podstawowym poziomie nie ma się do czego przyczepić; zatrudniony jest od tego by wykonywać swoje obowiązki we wskazanym miejscu w określonych godzinach a jego szef w ten czy inny sposób mam prawo mu patrzeć na ręce i dbać o to aby czas, za jaki swojemu podwładnemu płaci został jak najlepiej wykorzystany.</p>
<p style="text-align: justify;">Jednak gdy przyjrzeć się tej sprawie dokładniej to przestaje ona być taka oczywista. <strong>Fizyczną niemożliwością jest aby pracownik 100 procent czasu spędzanego w zakładzie przeznaczał tylko i wyłącznie na wykonywanie obowiązków zawodowych.</strong> Być może przy mało skomplikowanych, rutynowych czynnościach można próbować zmusić człowieka do pełnej koncentracji na zadaniu przez kilka godzin &#8211; to możliwe jest np. w fabrykach. Gdy chodzi o pracę tzw. umysłową, można spodziewać się raczej postępującego spadku efektywności. Kolejna kwestia wiąże się z <strong>oczekiwaniami pracodawcy. </strong>Czy chodzi o to aby wykonywać swoją pracę czy też może aby <strong>zrobić to co jest potrzebne. </strong>Mam wrażenie że to pierwsze sprzyja raczej wydłużeniu czasu osiągania celów, nawet jeśli szef będzie stał nad głową swojego pracownika i bacznie przyglądał się każdej wykonywanej przez niego czynności &#8211; nie sprzyja to bowiem, indywidualnemu, osobistemu podejściu do wykonywanej pracy i przekłada bardziej akcent na samo wykonywanie  pracy niż jej efekty.</p>
<p style="text-align: justify;">Bezsprzecznie przy omawianiu tego tematu warto rozważyć to <strong>jakie komunikaty nadaje pracodawca do pracownika i jakie są ich efekty. </strong>Gdy szef dużą wagę przykłada do czasu spędzanego na wykonywaniu obowiązków to jego podwładny może odbierać to jako komunikat: &#8222;Nie ufam ci. Nie wierzę że wykonujesz swoją pracę z pełnym zaangażowaniem&#8221;. Wpływ takiej informacji można łatwo sobie wyobrazić: spadek motywacji do pracy, niechęć do szefa i pogorszenie relacji z nim, spadek efektywności w pracy, obniżenie wiary w swoje kompetencję oraz poczucie bycia niedocenianym w firmie a także niechęć do realizowania celów stawianych przez szefa. Odczucia takie mogą nasilać się gdy firma wprowadza rozmaite sposoby kontrolowania poczynań swoich pracowników: od instalowania oprogramowania szpiegującego w służbowych komputerach począwszy, przez drobiazgowe przywiązanie do czasu spędzanego w firmie, na bezpośrednim obserwowaniu poczynań pracowników np. przez system monitoringu skończywszy. Szefowi dawać to może poczucie bezpieczeństwa, kontroli oraz pełnego panowania nad tym co się dzieje, jednak dla jego podwładnych raczej wiązać się będzie z poważnym dyskomfortem.</p>
<p style="text-align: justify;">Te same obowiązki można wykonywać na różne sposoby, w odmiennym tempie, z rozmaitym natężeniem zaangażowania; każdemu co innego pomaga w jak najlepszym wykonywaniu swojej pracy, mam wrażenie jednak że świadectwo nieufności ze strony tych, którzy za nią płacą na większość działa demobilizująco. Taka demobilizacja prowadzić może do jeszcze większej kontroli &#8211; i kółko się zamyka a wszyscy na tym tracą.</p>
<p style="text-align: justify;">Moim zdaniem, zarówno dla pracodawcy jak i dla pracownika, dużo efektywniejszym podejściem jest <strong>skupienie się na efektach pracy przy mniejszym nacisku na czas w jakim to się dzieje.</strong> Rozliczanie za to co zostało zrobione (i jaka jest tego jakość), pracodawcę zwalania z angażowania czasu, energii oraz środków w monitorowanie bieżącej pracy podwładnych, pracownikowi zostawia zaś pole na własną kreatywność, możliwość pracy w najlepszym dla siebie tempie i najbardziej efektywny sposób. To również ustalenie jasnych i przejrzystych reguł: płaca jest za to co zostanie wykonane i do oczekiwanego terminu. Oczywiście to również pole do nadużyć: pokusa ustawiania nierealistycznych czy też ekstremalnie trudnych do osiągnięcia celów. Jednakże skutkować może większą kreatywnością, zaangażowaniem w pracę i zadowoleniem z niej.</p>
<p style="text-align: justify;">Zdaję sobie sprawę, że koncentracja na czasie pracownika i próba uniemożliwienia mu robienia czegoś innego niż jego obowiązki jest głęboko zakorzeniona kulturowo; przekonanie, iż zawsze można ze swojego podwładnego wycisnąć więcej, to tylko kwestia nacisku i kontroli, nie da się tak łatwo wytępić. Jednakże do pracodawców dociera już, że o pracownika, a w szczególności jego samopoczucie trzeba dbać; im szczęśliwszy człowiek w swojej pracy tym więcej dla swej firmy zrobi co już ma bezpośrednie przełożenie na zyski. Zrozumiało to Google czy Microsoft a i może w Polsce coraz mniejszym problem będzie, to że ktoś ogląda sobie filmik na YouTube w godzinach pracy.</p>
<p class="facebook"><a href="http://www.facebook.com/share.php?u=http://sophers.pl/2009/11/30/pracownicy-pod-specjalnym-nadzorem/" target="_blank" title="Share on Facebook">Share on Facebook</a></p><br /><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fsophers.pl%2F2009%2F11%2F30%2Fpracownicy-pod-specjalnym-nadzorem%2F&amp;layout=standard&amp;show-faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=arial&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:20px"></iframe>

<p>No related posts.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sophers.pl/2009/11/30/pracownicy-pod-specjalnym-nadzorem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ograniczenie hazardu</title>
		<link>http://sophers.pl/2009/11/02/ograniczenie-hazardu/</link>
		<comments>http://sophers.pl/2009/11/02/ograniczenie-hazardu/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Nov 2009 20:28:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sophers</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne sprawy]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sophers.pl/?p=218</guid>
		<description><![CDATA[Przy okazji zamieszania w okół lobbingu przy ustawie hazardowej (określenia afera używać w tym kontekście trudno) &#8222;Gazeta Wyborcza&#8221; przyjrzała się zjawisku uzależnienia od hazardu i jego konsekwencji dla grających ich rodzin. Gazeta poprosiła o wypowiedź dwóch psychoterapeutów specjalizujących się w pracy z osobami uzależnionymi. I o to wypowiedź Pani Ewy Woydyłło.  Szczególnie zainteresował mnie ten [...]


No related posts.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Przy okazji zamieszania w okół lobbingu przy ustawie hazardowej (określenia afera używać w tym kontekście trudno) &#8222;Gazeta Wyborcza&#8221; przyjrzała się zjawisku uzależnienia od hazardu i jego konsekwencji dla grających ich rodzin. Gazeta poprosiła o wypowiedź dwóch psychoterapeutów specjalizujących się w pracy z osobami uzależnionymi. I o to <a href="http://wyborcza.pl/1,76842,7198025,Hazard___dobro_luksusowe.html" target="_blank">wypowiedź </a>Pani <a href="http://www.woydyllo.pl/" target="_blank">Ewy Woydyłło</a>.  Szczególnie zainteresował mnie ten fragment wywiadu</p>
<blockquote style="text-align: justify;"><p><span><strong>Słychać głosy, że krucjata przeciwko automatom do gry skończy się prohibicją, np. na alkohol.</strong></span></p>
<p>- To nieporozumienie. Nie chodzi o zakaz hazardu, ale o ograniczenie dostępności. Podobnie zresztą powinno być z alkoholem. Traktujmy go jak coś, co nie jest artykułem pierwszej potrzeby. Tymczasem u nas alkohol jest rozpowszechniony jak masło, bułki czy mleko. To chore.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Nie zgadzam się. Jakiekolwiek ograniczanie dostępu do usług, dóbr etc. nigdy nie kończy się dobrze, nawet gdy podejmowane jest, tak jak w tej sytuacji w dobrej wierze. Istnieje bowiem ryzyko powstania &#8222;czarnego rynku&#8221; na owe dobra ( świetnym przykładem są tutaj narkotyki) oraz mechanizmu &#8222;zakazanego owocu&#8221; &#8211; to co trudno dostępne, zabronione, jest bardziej pociągające niż wtedy gdy jego zdobycie nie wiąże się z większym wysiłkiem.</p>
<p style="text-align: justify;">Hazard towarzyszy ludzkości, tak jak alkohol, od zarania dziejów. Pomysły jego delegalizowania czy ograniczania np. w USA porzucono w latach 30. XX w.  A tam gdzie jest formalnie zakazany (np. w Japonii) przepisy w tym zakresie stopniowo liberalizuje.  Zamiast tworzyć ograniczenia i toczyć  skazaną na porażkę walkę, szuka się sposobu na to aby czerpać z hazardu jak najwięcej zysków dla budżetu państwa.</p>
<p style="text-align: justify;">Bo że ta walka jest skazana na porażkę, zdaje się być oczywiste; można zakazać stawiania automatów w barach, można utrudniać dostęp do kasyn, można zakazywać e-hazardu. Ale gdzie jest granica? Zamykanie punktów bukmacherskich? Limitowanie dostępu do totolotka? Jaki nakład środków uzasadnia troskę o obywatela?</p>
<p style="text-align: justify;">Ewa Woydyłło twierdzi, że ograniczenie dostępu do gier hazardowych jest działaniem mającym na celu uchronienie ludzi przed nałogiem. Jest także, moim zdaniem, <strong>pewnego rodzaju ograniczeniem wolności i prawa do decydowania o sobie.</strong> Kryje się bowiem za tym założenie, że o to dorosły człowiek z pewnym prawdopodobieństwem zrobi sobie grając krzywdę i należy go od tego chronić. Uznaje się go tym samym za niezdolnego do przyjęcia odpowiedzialności za swoje zachowania. Na jakiej podstawie?</p>
<p style="text-align: justify;">Uzależnienie od hazardu niszczy tego kto na nie cierpi, miewa również często zgubny wpływ na jego bliskich. Nie wierzę jednak w związek przyczynowo-skutkowy i to że każdy zagrożony jest uzależnieniem. To tak jak z alkoholem i innymi używkami: niektórzy są w stanie korzystać z nich w sposób umiarkowany, względnie nie szkodliwy, na innych mają one wpływ destruktywny. Ale nie sam hazard, narkotyki czy alkohol mają tu decydujące znaczenie a inne uwarunkowania rodzinne, emocjonalne czy też kulturowe. Świetną praktyką jest profilaktyka, informowanie i kierowanie szybkiej pomocy do tych, u których pojawiają się niepokojące symptomy. Ale to wszystko &#8211; nie można ograniczać wyboru</p>
<p style="text-align: justify;">Gdyby praktyka, za którą optuje Woydyłło była tak dobra i skuteczna, to skąd ponad 16 milionów uzależnionych od alkoholu w USA? Procentowo to oczywiście mniej niż w Polsce, ale zastanawiam się na ile znaczenie mają tutaj uwarunkowania kulturowe.</p>
<p style="text-align: justify;">Życzyłbym sobie, aby mój rząd w imię troski, nie ograniczał mojej wolności &#8211; dlatego z Panią Ewą Woydyłło się nie zgadzam.</p>
<p class="facebook"><a href="http://www.facebook.com/share.php?u=http://sophers.pl/2009/11/02/ograniczenie-hazardu/" target="_blank" title="Share on Facebook">Share on Facebook</a></p><br /><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fsophers.pl%2F2009%2F11%2F02%2Fograniczenie-hazardu%2F&amp;layout=standard&amp;show-faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=arial&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:20px"></iframe>

<p>No related posts.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sophers.pl/2009/11/02/ograniczenie-hazardu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Strach przed światem</title>
		<link>http://sophers.pl/2009/10/17/strach-przed-swiatem/</link>
		<comments>http://sophers.pl/2009/10/17/strach-przed-swiatem/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 17 Oct 2009 12:44:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sophers</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne sprawy]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sophers.pl/?p=195</guid>
		<description><![CDATA[Przeglądając sobie wczoraj tego blogaska zacząłem się zastanawiać jak to się dzieje że, tak wielką popularność zdobywają ruchy głoszące spisek  lekarzy, koncernów farmaceutycznych, naukowców, optujących za szkodliwością masowych szczepień, głoszących potrzebę powrotu do natury czy dostrzegających zewsząd zagrożenie dla wolności i samostanowienia (w najradykalniejszej wersji ze strony ludzi-jaszczurów) O tym wszystkim niestrudzenie pisze Bart i [...]


Related posts:<ol><li><a href='http://sophers.pl/2009/09/06/strach-przed-wizyta-u-psychologa/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Strach przed wizytą u psychologa'>Strach przed wizytą u psychologa</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Przeglądając sobie wczoraj <a href="http://astromaria.wordpress.com/" target="_blank">tego blogaska</a> zacząłem się zastanawiać jak to się dzieje że, tak wielką popularność zdobywają ruchy głoszące spisek  lekarzy, koncernów farmaceutycznych, naukowców, optujących za szkodliwością masowych szczepień, głoszących potrzebę powrotu do natury czy dostrzegających zewsząd zagrożenie dla wolności i samostanowienia (w najradykalniejszej wersji ze strony ludzi-jaszczurów) O tym wszystkim niestrudzenie pisze <a href="http://blogdebart.pl/" target="_blank">Bart i do odwiedzenia jego blogaska zachęcam wszystkich zainteresowanych tą tematyką </a></p>
<p style="text-align: justify;">Każdy ma swoją opowieść, jakąś wizję świata, którą uznaje za głęboko prawdziwą i najwłaściwszą &#8211; to oczywiste. Jak to się dzieje jednak że jest sporo ludzi, za najużyteczniejszą uznaje opowieść, której głównymi wątkami jest mistycyzm, magia oraz nastawienie obronne wobec wiedzy, techniki czy nauki?</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Hipoteza </strong>jaka przychodzi mi do głowy, jest taka że to dobry sposób na poradzenie sobie z pewnego rodzaju strachem przed światem. W dobie szalejącego relatywizmu, mnogości idei, perspektyw oraz &#8222;prawd&#8221; można, z pewnych względów, czuć się zagubionym. Jednym z rozwiązań na ogarnięcie tego zróżnicowania może być <strong>poszukiwanie dających pewność i spokój wyjaśnień</strong>. Dla jednych taką ostateczną odpowiedzią będzie ten czy inny bóg dla drugich wiara w działanie astrologicznych mocy czy innych tajemnych sił, których ludzki umysł nie jest w stanie w pełni ogarnąć, dlatego należy przyjąć je za pewnik.</p>
<p style="text-align: justify;">Kolejna kwestia to <strong>postępująca  technicyzacja oraz znaczący wzrost znaczenia posiadania specjalistycznej wiedzy</strong>. To posiadanie wiedzy, moim zdaniem, różnicuje ludzi nie mniej niż zasobność majątkowa ( a często te dwie kwestie są ze sobą ściśle powiązane) Specjaliści w swoich dziedzinach (medycyny, żywienia etc) ze względu na swoją wiedzę mogą więcej, mają znaczący wpływ na systemowe rozwiązania dotykające spore masy ludzi. W rezultacie, u niektórych, pojawiać się może poczucie zagrożenia ze strony czegoś czego działanie jest niezrozumiałe,  wykluczenia, mniejszego sprawstwa czy wręcz jakiegoś rodzaju ubezwłasnowolnienia. A to rodzi niepokój, a często również bunt i ochotę na poszukanie alternatyw dających większe czy mniejsze poczucie bezpieczeństwa. Nic tak nie uspokaja jak powrót do natury.</p>
<p style="text-align: justify;">To wszystko prowokuje do doszukiwania się intencjonalnych działań nakierowanych na szkodzenie ze strony posiadających wiedzę, władzę i pieniądze. Nie ma lepszego wyjaśnienia niż dobrze skonstruowana teoria spiskowa.</p>
<p style="text-align: justify;">Przygotowując się kilka dni temu do wystąpienia na konferencji, na której mówiłem o zaburzeniach osobowości, przypomniałem sobie kilka czynników rozpatrywanych jako prowadzących do <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Osobowo%C5%9B%C4%87_paranoiczna" target="_blank">osobowości paranoicznej</a>. Są to z perspektywy społecznej m.in niski status socjo-ekonomiczny, należenie do mniejszości i poczucie zagrożenia. Mechanizm może być podobny, ale oczywiście nie widzę wielbicieli homeopatii jako osób z zaburzonymi osobowościami.</p>
<p style="text-align: justify;">Każdy ma taką opowieść o świecie z jaką mu wygodnie i jaka jest dla niego użyteczna. Dlatego istnienie radykalnych zwolenników homeopatii, fanatycznych przeciwników szczepień czy bojowników z ustaleniami UE odnośnie żywienia budzi we mnie tylko zainteresowanie a czasem po prostu bawi ( a to dlatego że moja opowieść jest zupełnie inna). Jeżeli ktoś chce ryzykować swoim zdrowiem w imię bliskich mu idei to proszę bardzo. Co jednak gdy ofiarą takiego a nie innego widzenia świata przez rodziców padają dzieci? To jednak temat na zupełnie inną notkę <img src='http://sophers.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p class="facebook"><a href="http://www.facebook.com/share.php?u=http://sophers.pl/2009/10/17/strach-przed-swiatem/" target="_blank" title="Share on Facebook">Share on Facebook</a></p><br /><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fsophers.pl%2F2009%2F10%2F17%2Fstrach-przed-swiatem%2F&amp;layout=standard&amp;show-faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=arial&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:20px"></iframe>

<p>Related posts:<ol><li><a href='http://sophers.pl/2009/09/06/strach-przed-wizyta-u-psychologa/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Strach przed wizytą u psychologa'>Strach przed wizytą u psychologa</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sophers.pl/2009/10/17/strach-przed-swiatem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Agresja u młodzieży</title>
		<link>http://sophers.pl/2009/10/01/agresja-u-mlodziezy/</link>
		<comments>http://sophers.pl/2009/10/01/agresja-u-mlodziezy/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Oct 2009 10:54:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sophers</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne sprawy]]></category>
		<category><![CDATA[prasa]]></category>
		<category><![CDATA[psycholog]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://sophers.pl/?p=183</guid>
		<description><![CDATA[Zostałem poproszony przez redaktorkę z Wirtualnej Polski o kilka słów na temat agresji u młodzieży i jej uwarunkowań. Artykuł do poczytania tutaj Share on Facebook Related posts:O agresji u młodzieży raz jeszcze Wywiad ze mną 2


Related posts:<ol><li><a href='http://sophers.pl/2010/03/04/o-agresji-u-mlodziezy-raz-jeszcze/' rel='bookmark' title='Permanent Link: O agresji u młodzieży raz jeszcze'>O agresji u młodzieży raz jeszcze</a></li>
<li><a href='http://sophers.pl/2010/02/18/wywiad-ze-mna-2/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Wywiad  ze mną 2'>Wywiad  ze mną 2</a></li>
</ol>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zostałem poproszony przez redaktorkę z Wirtualnej Polski o kilka słów na temat agresji u młodzieży i jej uwarunkowań. Artykuł do poczytania<a href="http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Bawia-sie-w-bicie-i-szantaz,wid,11550762,wiadomosc.html?ticaid=18d84" target="_blank"> tutaj</a></p>
<p class="facebook"><a href="http://www.facebook.com/share.php?u=http://sophers.pl/2009/10/01/agresja-u-mlodziezy/" target="_blank" title="Share on Facebook">Share on Facebook</a></p><br /><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fsophers.pl%2F2009%2F10%2F01%2Fagresja-u-mlodziezy%2F&amp;layout=standard&amp;show-faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=arial&amp;colorscheme=light" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:20px"></iframe>

<p>Related posts:<ol><li><a href='http://sophers.pl/2010/03/04/o-agresji-u-mlodziezy-raz-jeszcze/' rel='bookmark' title='Permanent Link: O agresji u młodzieży raz jeszcze'>O agresji u młodzieży raz jeszcze</a></li>
<li><a href='http://sophers.pl/2010/02/18/wywiad-ze-mna-2/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Wywiad  ze mną 2'>Wywiad  ze mną 2</a></li>
</ol></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://sophers.pl/2009/10/01/agresja-u-mlodziezy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
