5

Śmierć na życzenie

Posted by Sophers on 06/15/2011 in Uncategorized

Jest Terry Pratchett jednym z moich ulubionych pisarzy. Ukształtował w znanej części moje poczucie humoru i w mocno utrudnił odbiór „poważnej” fantasy (bo nie do wyrzucenia z głowy jest myśl, że nawet najpiękniejszy, budzący podziw i trwogę, biały rumak może mieć na imię Pimpuś a bohaterski heros rozgarnięcie Cohena Barbarzyńcy i jak tu wierzyć w ważne potyczki bogów gdy ktoś ci uzmysłowił, że mogą prowadzić dramatyczny spór o kosiarkę do trawy z Lodowymi Gigantami) Miałem to szczęście, że gdy liczyłem sobie lat nieco ponad siedemnaście rodzice byli członkami klubu Świata Książki, gdzie co miesiąc można było kupić świeżutkie, pierwsze polskie wydania kolejnych odsłon Świata Dysku. Zdarzało się, że przyniesioną przez listonosza książkę, udawało mi się pochłonąć jeszcze tego samego dnia, w którym została dostarczona.

Terry Pratchett, gdyby zdecydował się na naturalną kolej rzeczy, umarłby dwa razy. Najpierw straciłby pamięć, zdolność kojarzenia faktów, orientację co do siebie i świata. Uleciałby wszystkie jego wspomnienia, powoli świat stawałby się dla niego obcym, groźnym miejscem. Zdany by był na łaskę i pomoc innych. Nie mógłby już o sobie decydować, jego zdolność do kontrolowania się mogłaby poważnie osłabnąć. Dopiero potem, po 10 a może i 20 latach, umarłoby jego ciało.

Terry Pratchett podjął pewną decyzję. O decyzji tej i o tych, którzy zdecydowali się na tą samą drogę nakręcił film. Mocny i ważny.

 

Jest to opowieść o ludziach korzystających z prawa do wolności wyboru i samostanowienia o sobie. O ludziach, którzy chcą żyć i umierać z godnością. To także historia tych, którzy pomagają gdy wybór brzmi: już wystarczy

Na eutanazję często, zazwyczaj z pozycji ideologicznych, patrzy się jako na przejaw egoizmu, nieliczenia się z innymi, pozostawiania w bólu bliskich. Tymczasem może być całkiem odwrotnie; ludzie, którzy decydują się na szybsze odejście, jako jedną z motywacji podają właśnie, żeby nie być ciężarem dla najbliższych, żeby im również nie dostarczać stałego bólu i cierpienia. Inny stereotyp to taki, że wspomagane samobójstwo (samobójstwo z asystą?) to wybór osób przygnębionych, przygniecionych, bólem i cierpieniem. Tymczasem w filmie Pratchetta widać osoby pogodne, pogodzone ze swoim losem, patrzące na własną śmierć jako wyzwolenie i ulgę

Gdy kończył się film, pomyślałem sobie, że gdyby mi przytrafiło się coś takiego jak jego bohaterom, to chciałbym mieć taki wybór jak oni.

VN:F [1.9.10_1130]
Rating: 9.1/10 (11 votes cast)

Tagi: , ,

 
2

Pytania bez odpowiedzi

Posted by Sophers on 05/20/2011 in Uncategorized

Prawie tak samo jak zadawać pytania lubię na nie odpowiadać. Tak się składa, że wiele osób interesuje co do powiedzenia w różnych – mniej lub bardziej poważnych-  sprawach ma psycholog. I jeżeli tylko mam poczucie, że mogę coś sensownego powiedzieć, to się wypowiadam; czy to na potrzeby dziennikarzy czy to osób, które uznały, że moje zdanie może być im do czegoś przydatne.

Są jednak pytania, na które odpowiadać nie mogę. Nie dlatego, że mi się nie chce, albo z wrodzonej złośliwości, lecz ze względów etycznych i profesjonalnych.  Dotyczy to przeważnie zapytań o konkretne sytuacje, co z terapeutyczno – psychologicznej perspektywy należałoby zrobić lub czego unikać.


W obszarach psychologii i psychoterapii niezwykle mało jest kwestii absolutnie pewnych. Najbardziej adekwatną odpowiedzią na wiele wątpliwości często jest: „to zależy” Dlatego też, należy się wypowiadać, z umiarem, rozsądkiem i pamiętając o tym  jak wiele czynników wpływać może na dane zjawisko czy czyjeś zachowanie.

Gdy opisuje się komuś jakąś sytuację, opowiada się o tym ze swojej perspektywy. W jej skład wchodzą obecne w tych okolicznościach emocje, myśli, opis swoich własnych zachowań a także obserwacje zachowań innych osób i interpretacje tychże. Tyle ilu ludzi w określonej sytuacji, tyle różnych perspektyw, czasem bardzo różnych od siebie (porzućcie nadzieję, na tzw „rzeczywistość obiektywną”) Każda z tych osób ma swoją opowieść o sytuacji i głębokie przekonanie o jej prawdziwości.

Gdy jedna z tych osób poprosi kogoś z zewnątrz o jakąś poradę, sugestię czy też wyjaśnienie, przedstawi tylko swoją opowieść i tylko swoją perspektywę. Terapeuta znający tylko opis jednej ze stron i na tej podstawie doradzający, popełnia nadużycie. Są oczywiście, terapeuci, którzy tak o tym nie myślą, lub nie przywiązują do tego wagi, lecz dla mnie to jest niezwykle istotna kwestia.

Dlatego proszę się nie obrażać jeżeli nie odpowiadam czasem na pytania, w oczekiwany sposób :-)

VN:F [1.9.10_1130]
Rating: 7.8/10 (4 votes cast)

 
3

Po chrześcijańsku

Posted by Sophers on 05/17/2011 in w naszym świecie

Kilkanaście dni temu zadzwoniła do mnie pewna pani. Opowiedziała mi o swoim zaniepokojeniu stanem nastoletniego syna; wedle jej słów miał on przejawiać m.in zachowania obsesyjne i autodestrukcyjne. To co jednak było dla mojej rozmówczyni najtrudniejsze to, to że chłopiec przejawia „zachowania homoseksualne”.

Tak jak w większości takich sytuacji zaproponowałem sesję konsultacji rodzinnej  - w moim odczuciu to najsensowniejsze działanie, wtedy gdy kłopot dotyczy nastolatka. Pani wysłuchała mojej propozycji, przyjęła ją z aprobatą, lecz po chwili zadała mi pytanie. Ciekawił ją mój stosunek do homoseksualizmu – czy uważam iż orientacja seksualna jest uwarunkowana genetycznie, czy też może tak jak psycholodzy chrześcijańscy wyznaje pogląd, że kształtuje się ona w ciągu życiu a co za tym idzie można ją zmienić gdy jest „nieprawidłowa”. Odparłem oczywiście, że homoseksualistą człowiek się rodzi. Nie zdążyłem dodać nic więcej gdyż w tym momencie moja rozmówczyni poinformowała mnie iż rozmowę uważa za zakończoną i odłożyła słuchawkę.

Rozmyślając o tej krótkiej konwersacji pojawiło mi się w głowie kilka niepokojących pytań. Jakie są granice decydowania przez rodzica o życiu niepełnoletniego dziecka? Przyjmując, że syn pani, która do mnie dzwoniła faktycznie jest gejem, to czy jego rodzice mają prawo z pobudek czysto ideologicznych próbować zmieniać jego orientację? Jaki to może mieć wpływ na tego chłopaka, jego rozwój i codzienne funkcjonowanie? Co z nim się stanie za lat powiedzmy 5, wypełnionych staraniami zatroskanych rodziców o jego powrót na „właściwą” ścieżkę?

Druga kwestia jaka mnie zastanowiła, to czy pani znajdzie kogoś, kto legitymując się wykształceniem uniwersyteckim a może nawet i psychoterapeutycznym zaproponuje „leczenie z homosekualizmu”. Szybki googiel i okazuje się, że oczywiście. Jest nawet całe stowarzyszenie, które skupia takich psychologów. Zastanawiam w jaki sposób tym przedstawicielom mojej profesji udaje się godzić nakazy religijne, stojące w rażącej sprzeczności z ustaleniami naukowymi.

Każdy ma prawo decydować o swoim życiu. Jeżeli chce mieć pewność, że w problemach pomaga mu osoba, która nie przekroczy pewnych ram ideologicznych, ma taką możliwość. Lecz kiedy dotyczy to dziecka, to mam wrażenie, że potencjalnych zagrożeń jest bardzo dużo.

 

 

 

 

 

VN:F [1.9.10_1130]
Rating: 7.9/10 (17 votes cast)

Tagi: , ,

 
3

Kompetencje czy papiery?

Posted by Sophers on 04/26/2011 in psychiatryk, Różne sprawy

TVN-owska „Uwaga” ma chyba specjalny zespół rozpoznający nadużycia  w obrębie psychiatrii i psychoterapii. Jakiś czas temu ujawnili skandaliczne metody działania profesora Lechosława Gapika a kilka dni temu przedstawili historię fizjoterapeutki z Warszawy, która z powodzeniem przez 10 lat pracowała m.in w renomowanym Instytucie Psychiatrii i Neurologii. Niestety, wbrew temu co mówiła, nigdy nie ukończyła studiów na AWF-ie w Poznaniu i przez cały ten czas posługiwała się sfałszowanym dyplomem. Na sprawę zwrócił uwagę, na swoim blogu Tomasz Witkowski.

Pod wpisem autora prowokacji, która w drobny mak rozwaliła wiarygodność  psychologicznego pisma „Charaktery”, wywiązała się dyskusja o tym co istotniejsze w pracy z ludźmi: posiadane umiejętności, skuteczność wykorzystywanych technik i ich użyteczność dla pacjentów/klientów czy też posiadane dyplomy. Pojawiło się nawet stwierdzenie, że zdecydowanie większą szkodę poniosło społeczeństwo tracąc rozchwytywaną „terapeutkę” niż miałoby to miejsce gdyby mogła dalej pracować.

Myślę, że taka alternatywa  jest fałszywa. Owszem, kompetencje, doświadczenie i skuteczność są niesłychanie ważne ( rzecz jasna, nie tylko w działce terapeutycznej) lecz równie istotne jest posiadanie pewnych podstaw. Bo tym dla mnie właśnie jest np. dyplom psychologa. Dla tych, z którymi terapeuta pracuje to dowód, że nie poczuł on nagle pewnego pięknego dnia mocy do uzdrawiania, przybyłej prosto z nieba, lub nie nabył umiejętności niemalże magicznych na weekendowym kursie. Że metody, którymi się posługuje w większym lub mniejszym stopniu odnoszą do naukowych podstaw funkcjonowania człowieka. Zakładam, że tego właśnie może oczekiwać, udając się do kogoś kto przedstawia siebie jako „tradycyjnego” a nie „alternatywnego” terapeutę czy lekarza.

Zastanawiam się, gdzie bohaterka „Uwagi” nabyła swoje umiejętności i co miała na myśli mówiąc „pracuję swoją metodą” No i jak to się stało, że szacownych terapeutów z Instytutu Psychiatrii i Neurologii nie interesowało nic po za „brakiem skarg”? Bo chyba nawet krótka obserwacja pracy tej pani dałaby odpowiedź czy to co robi ma cokolwiek wspólnego z profesją za przedstawicielkę której się podawała.

VN:F [1.9.10_1130]
Rating: 7.8/10 (4 votes cast)

Tagi: , ,

 
0

Z rozmyślań przy jeżdżeniu: lek na wszystko

Posted by Sophers on 04/19/2011 in Różne sprawy, Uncategorized

Od kilku tygodni uczę się jeździć samochodem. Instruktor za każdym razem włącza radio. Czując się za kierownicą coraz pewniej, wsłuchuje się w to co leci w radiu. Pomiędzy nie rozróżnialnymi piosenkami i udającymi idiotów prezenterami pojawiają się reklamy. Dawno nie słuchałem radia w takiej ilości, a zwłaszcza reklam jakie się w nim pojawiają. Reklamy te każdego dnia powodują, że jestem co raz bardziej przerażony.

Oto dziecko, na ucho 10-12 latek, który nie chce jeść. Na całe szczęście mamusia znalazła świetny specyfik, dzięki któremu „niejadek zje obiadek”  Dalej dwie młode kobiety: jedna z nich wyraża obawę, co do efektów zażywania tabletek antykoncepcyjnych, jej serdeczna przyjaciółka poleca znakomity preparat, który zabezpieczy przed wszelkimi dolegliwościami, czyli: tabletka, która pomoże brać tabletki. Kolej na instruktora fitnessu, który ze smutkiem informuje, że jego klienci przestali ćwiczyć, pojawiła się bowiem genialna kawa odchudzająca, przez co aktywność fizyczna stała się całkiem zbyteczna. O cudownych tabletkach na nawet najmniejszy ból głowy, dolegliwości gastryczne, nadmierny stres i bezsenność oraz potencję (a to wszystko, oczywiście, bez recepty!) już nawet nie warto wspominać.

Kolejny raz, za szybko włączając kierunkowskaz na rondzie (ufam, że kierowcy za mną, słuchają tego samego radia i zapamiętali nazwę, tego znakomitego leku na stres) zastanawiam się,  jak do tego doszło. Odpowiedź nasuwa mi się szybko: pragniemy ukojenia. Szybkiego, bezbolesnego i najlepiej bezwysiłkowego sposobu na pozbawienie się wszelkich trudności, problemów i dyskomfortów. Producenci po prostu adekwatnie reagują na tą potrzebę. Wymyślą remedium na wszelkie dolegliwości.

Wsłuchując się w trąbienie kierowcy zirytowanego, tym, że za długo, w jego mniemaniu, włączam się do ruchu, marnując tym samym jego czas (pomysł na kolejną notkę!) myślę nad konsekwencjami. Jeżeli ktoś wzrasta w przekonaniu, że na wszystko jest tabletka, ogląda w telewizji lśniące szczęściem twarze, po zażyciu Ibupromu czy innego Apapu, to co zrobi gdy specyfiki dostępne bez recepty przestaną działać? Gdy ból będzie tak silny, że ukoi go jedynie Ketonal, gdy stres i lęk będą tak duże, że lekarz bez słowa przepisywać będzie kolejną dawkę Xanaxu? Co robi to z poczuciem sprawstwa, umiejętnością rozpoznawania sygnałów z własnego ciała czy też, po prostu ze zdolnością do radzenia sobie z tym co trudne?

Z sukcesem parkując na zatłoczonym parkingu, myślę o tym, że klientów mi nigdy nie zabraknie. Tylko w tym przypadku jakoś wcale mnie to nie cieszy.

 

VN:F [1.9.10_1130]
Rating: 5.5/10 (4 votes cast)

Tagi: , ,

 
5

Bez problemu

Posted by Sophers on 03/15/2011 in prywatne, Uncategorized, w naszym świecie

Ludzie trafiają do mnie na różne sposoby. Najczęściej sami dochodzą do wniosku, że spotkanie z psychologiem może być dla nich użyteczne. Przychodzą wtedy z konkretnym problemem, określonymi oczekiwaniami względem mnie i większym lub mniejszym zapałem do pracy. Najlepiej się czuję, właśnie w takim kontekście pracy.

Pracuję (lub pracowałem) w wielu różnych kontekstach – szpitala psychiatrycznego, prywatnego gabinetu, ośrodka pomocy społecznej, punktu konsultacyjnego. Sprawia to, że czasem spotykam się z ludźmi, którzy nie do końca z własnej woli się u mnie znaleźli, nie mają przekonania, że to akurat psycholog może być im potrzebny a czasem wręcz nie mają przekonania iż dotyka ich jakikolwiek problem.

Przychodzą za namową pracowników socjalnych, za sugestią rodziny lub współmałżonka, bo inaczej nie dostaną jakichś pieniędzy, bo uczestniczą w projekcie europejskim, w którym ustalono taki obowiązek, ewentualnie skierował ich lekarz albo usłyszeli gdzieś, że u psychologa dostać można, genialną, złotą radę, w pełni rozwiązującą nawet najbardziej skomplikowane problemy. W takiej sytuacji badam perspektywy, wszystkich zainteresowanych, tym aby ten konkretny człowiek się ze mną spotkał, ich oczekiwania w związku tym oraz stosunek do tychże siedzącej przede mną osoby. Czasem ze sprawdzania takiego wyłaniają się cele do pracy. Pojawia się do niej motywacja.

Czasami jednak, tak się nie dzieje. Osoba może nie uznawać za problem, tego co widzi w ten sposób jej otoczenie. Może nie mieć ochoty rozmawiać o tym ze mną (albo z psychologiem w ogóle), może mieć swoje pomysły na rozwiązanie dotykających ją kłopotów, wreszcie może mieć przeświadczenie, że z doświadczanym problemem jest w stanie żyć.

Niektórzy przedstawiciele mojej profesji nazwą to oporem i podsuną zestaw sposobów na jego przełamywanie. Poświęcą wiele czasu i energii aby przekonać swojego pacjenta lub klienta, do tego że posiada problem i namówić do poszukiwań sposobów na poradzenie sobie z nim. Część z nich zaproponuje nawet gotowe rozwiązania.

Nie twierdzę, że to źle, w sytuacjach zagrożenia życia i zdrowia, tacy fachowcy są wręcz niezbędni. Ponadto, moim zdaniem, w pracy terapeutycznej dobre jest to, co jest użyteczne klientowi/pacjentowi.

Źle czuje się jednak gdy zmuszony jestem komuś coś narzucać, nakłaniać do czegoś czego on sam nie chce. Szczególnie gdy chodzi o spotkania ze mną. Dlatego, nie udaje kogoś, kim nie jestem, szanuje decyzje i potrzeby osoby siedzącej naprzeciw mnie. W końcu to ona siebie zna najlepiej i to ona wie, co jest dla niej najlepsze.

I czasem za takie podejście obrywam.

VN:F [1.9.10_1130]
Rating: 5.5/10 (4 votes cast)

Tagi: ,

 
8

Psychoterapeutka?

Posted by Sophers on 03/12/2011 in w naszym świecie

Kilka dni temu wybrawszy się z koleżanką na kawę do mojej ulubionej kawiarni w Koszalinie natknąłem się na wizytówkę pani Iwony Walkowiak – Dobrzańskiej. Kawałek papieru, zaginął gdzieś w czeluściach kieszeni mojego płaszcza, lecz utkwiło mi w głowie iż pani Iwona bardzo wyraźnie tytułowała się na nim psychoterapeutką. Podobnie zresztą we wszelkich katalogach widnieje jako osoba zajmująca się psychoterapią lub wręcz nawet  jako psycholog

Na swojej stronie w sekcji „Kim jest Iwona Walkowiak – Dobrzańska”, nie zdradza o sobie żadnych informacji, za to powołuje się na autorytet niejakiego prof. dr hab. Jacka Czarapanieckiego, twórcy „teorii szczęścia”, który to zachwala ją jako „doskonale przygotowaną do zawodu terapeuty” oraz, że  można „obdarzyć ją zaufaniem powierzając własne sekrety, problemy, oczekiwania, nadzieje”. Zaintrygowała mnie ta teoria szczęścia i jej dotąd nieznany mi twórca. Niestety, nazwisko profesora wrzucone w Google zwraca tylko jeden wynik… ze strony pani Iwony. Czyżby zatem profesor istniał tylko w głowie „posiadającej niezwykłe zdolności”?

Niezmiernie zaintrygowało mnie jednak to, gdzie kształciła się ta niezwykle utalentowana terapeutka. Trafiłem na jej profil na Facebooku . W sekcji wykształcenie i praca widnieje Europejska Akademia Psychologii Integracyjnej. Szkoła to już legendarna. W istocie filia Międzyregionalnej Akademii Zarządzania Personelem w Kijowie, oferuje wykształcenie nie uznawane w Polsce. Swego czasu przyjmowała na „studia” osoby bez średniego wykształcenia i powoływała się na rekomendacje jednego z ministerstw, sęk w tym, że to ministerstwo nie miało o szkole bladego pojęcia. Osoba posiadająca dyplom tejże uczelni w rozumieniu Polskiego prawa nie jest psychologiem, nie posiada uprawnień do wykonywania tego zawodu. Więcej o tej szkole ( i jej podobnych) pisałem kiedyś tutaj

Pani Iwona chwali się na swojej stronie również stworzeniem i rozwijaniem autorskiej metody pracy „Aloka” Krótki opis wskazuje na wymieszanie wszystkiego ze wszystkim, a w szczególności teorii i sposobów pracy często drastycznie sprzecznych ze sobą. Jak pani Iwona łączy tezy takich twórców jak „Sigmunt Freud, Carl Gustaw Jung, Milton H.Ericson, Philip Zimbardo, Jan Strelau, John Bradshaw, Stephen R.Covey, Joe Vitale, Louise L.Hay, Robert T.Kiyosaki, Robert Cialdini” w logiczną całość to naprawdę trudno mi jest sobie wyobrazić. Sam opis metody brzmi absolutnie jak szamanizm. Także  druga część oferty wygląda podobnie. Hipnoza w rozumieniu pani Iwony to cudowny środek na wszystko od palenia po udane życie towarzyskie. Co to wszystko ma wspólnego z psychoterapią? Obawiam się, że nie zbyt wiele.

Być może jest tak, że pani Iwona jest doskonała w tym co robi i ma tłumy zadowolonych klientów. Jednak, moim zdaniem, popełnia poważne nadużycie. Wykorzystuje fakt, braku formalnego sprecyzowania  tego kim jest psychoterapeuta i jak  się nim zostaje oraz wprowadza w błąd swoich potencjalnych klientów.

Żyjemy w wolnym kraju, każdy może sprzedawać usługę jaką mu się żywnie podoba, jeśli tylko znajdzie na nią klientów. Alternatywni  psycholodzy i psychoterapeuci, korzystają z tego i dobrze. Mój sprzeciw budzi jednak sytuacja, w której podszywają się pod tradycyjnych terapeutów, wykorzystując małe upowszechnienie  wiedzy na ten temat. Obiecują przy tym cudowne rozwiązania i genialne metody, które rzadko mają cokolwiek z psychoterapią wspólnego.

Dlatego apeluję o sprawdzanie specjalistów, z pomocy których zamierzacie korzystać.

VN:F [1.9.10_1130]
Rating: 8.7/10 (15 votes cast)

Tagi: , , ,

 
5

Kazik kontra rzeczywistość. Starcie drugie.

Posted by Sophers on 03/03/2011 in Różne sprawy

Nieco ponad półtora roku temu Kazik Staszewski dał pierwszy publiczny dowód lekkiego niedostosowania do współczesnego świata, reagując histerycznie na wyciek przygotowywanej właśnie do wydania płyty Kultu „Hurra”

Że są wyzwania, z którymi, delikatnie mówiąc, lider Kultu, średnio sobie radzi to okazało się wczoraj, gdy jeden z dziennikarzy „Gazety Wyborczej”, piszący bloga na platformie blox.pl,  opublikował list jaki w imieniu Kazimierza dostał z kancelarii adwokackiej „Malanowscy i wspólnicy”.

W dużym skrócie: Kazik uznał (lub tak mu podpowiedziano), że jego prawa są poważnie naruszane poprzez wykorzystanie przez blogującego dziennikarza sentencji „Konsument mówi, że je aby jeść” jako podtytułu (motta?) dla swojego bloga. Adwokaci reprezentujący muzyka zażądali natychmiastowego usunięcia wspomnianych słów oraz udostępnienia statystyk bloga, w celu naliczenia odpowiedniej kwoty pieniężnej. Dziennikarz skrupulatnie wyliczył ile zarobił na reklamie umieszczanej na swoim blogu. 32,57 zł.

Początkowo sprawa wyglądała, na nadgorliwość adwokatów reprezentujących Staszewskiego, jednakoż ze źródeł zbliżonych do muzyka, dochodzą sygnały, że działania zostały podjęte za jego wiedzą i zgodą.

Co takiego poplątało się Staszewskiemu? Po pierwsze, najprawdopodobniej, wyszedł z założenia, że skoro autorem tekstów na blogu jest dziennikarz „Wyborczej” to, tenże blog jest niejako przedłużeniem papierowej GW

Po drugie, ktoś mu podpowiedział, lub sam to sobie wymyślił, że z bloga osiąga się jakieś kosmiczne dochody (co przy wyobrażeniu, że jest on jednym z oficjalnych mediów Agory, wydawcy Gazety, wydaje się być logicznym założeniem)

Po trzecie zaś (ta hipoteza wydaje mi się być najsłabszą) uznał, że napisane przez niego zdanie, jest takim magnesem na potencjalnych czytelników, bloga o sprawach konsumenckich, że autor z wykorzystania jego odnosi jakieś namacalne korzyści.

Sam Staszewski bowiem, GW niespecjalnie lubi. Kilka lat temu był stałym felietonistą w dodatku do tejże, „Gazecie Telewizyjnej”. Rozstanie odbyło się w mało przyjemnej atmosferze. Redakcja odmówiła wydrukowania ostrego politycznie tekstu, zaś Kazik w proteście, podziękował GW za współpracę. Czyżby Staszewski zwęszył okazję na dokopanie GW?

z Wikipedii

Dziwnym wydaje się również to, że w otoczeniu Staszewskiego, tym bliższym jak i wśród reprezentujących go prawników nie znalazł się nikt kto by przekonał go, jak słabym pomysłem jest wyciąganie przeciwko dziennikarzowi takich armat. A może w kancelarii „Malanowski i partnerzy” ktoś mało zorientowany w realiach zwąchał widoki na sowitą prowizję i Staszewskiego do tak absurdalnego działania namówił?

Tak czy inaczej straszenie dziennikarza sądem i domaganie się pieniędzy, za wykorzystanie słów, jawi mi się jako przejaw małostkowości, przewrażliwienia na swoim punkcie oraz złośliwości. Lider Kultu sam bowiem ustawił się na pozycji takiego, któremu zależy tylko i wyłącznie na pieniądzach i żadnej okazji na to aby te zdobyć nie popuści. W połączeniu z zupełnym brakiem znajomości tematu i specyfikidziennikarskiego bloga, wyszło coś co śmiało można nazwać kompromitacją.

Przykre.

VN:F [1.9.10_1130]
Rating: 8.4/10 (11 votes cast)

Tagi: ,

 
3

O portalach randkowych

Posted by Sophers on 02/16/2011 in Różne sprawy

Moja wypowiedź dla Mediów Regionalnych (m.in Głos Koszaliński) , zamieszczona w artykule „Serwisy randkowe biją rekordy popularności”

Pytanie od dziennikarki brzmiało: Dlaczego coraz więcej osób loguje się na serwisach randkowych?. Czy szukamy tam miłości czy przygody? Dlaczego łatwiej jest nam w rzeczywistosci wirtualnej szukać partnera?

A moja odpowiedź:

Motywacje do korzystania z takich serwisów mogą być różne. Jednak w przeważającej części wiążą się one z poszukiwaniem partnera. Wśród moich klientów jest to zjawisko coraz częstsze. Osoby korzystające z takich serwisów, często wyrażają nadzieję, na to iż to właśnie tam znajdą kogoś, z kim stworzą stały związek. Łatwiej szukać znajomości i
nawiązywać kontakty przez internet, głownie dlatego iż takie serwisy sprawiają wrażenie, że podają wszystko co potrzebne do zbudowania związku na tacy. Możemy filtrować potencjalnych partnerów pod względem
zainteresowań, wieku, skłonności do używek, czy też oczekiwań względem drugiej strony i cech fizycznych.

Daje to, złudne niestety, poczucie, że wybieramy kogoś możliwie najodpowiedniejszego dla nas. Kolejne udogodnienie związane z serwisami randkowymi to poczucie bezpieczeństwa jakie one dają. Spotykając kogoś w rzeczywistości narażamy się na odrzucenie, obojętność, rozczarowanie. W przypadku korzystania z takiego serwisu, ryzyko takich doznań jest mniejsze, a nawet jeśli ktoś nie wyrazi ochoty na dalszy kontakt z nami, to do dyspozycji jest kilkadziesiąt innych osób. Dla osób uważających się za nieśmiałe, czy też z jakiegoś powodu nieatrakcyjne to bardzo duże udogodnienie.

Serwisy randkowe cieszą się również popularnością wśród osób zapracowanych, mających mało czasu na życie towarzyskie, nawiązywanie kontaktów oraz ich podtrzymywanie. Mogą być traktowane jako swego rodzaju droga na skróty do stworzenia satysfakcjonującej relacji. Warto jednak pamiętać, że obraz siebie jaki tworzą ludzie w internecie może być fałszywy. Weryfikacja tego kto jaki naprawdę jest następuję dopiero w momencie spotkania twarzą w twarz.

VN:F [1.9.10_1130]
Rating: 5.5/10 (2 votes cast)

Tagi: , ,

 
5

Profesor Legutko mówi bzdury

Posted by Sophers on 02/13/2011 in polityka, Różne sprawy, Uncategorized

Profesor Ryszard Legutko to naukowiec, filozof, a także polityk. Pełnił przez kilka miesięcy funkcję Ministra Edukacji Narodowej w rządzie Jarosława Kaczyńskiego (po ostatecznym rozpadzie koalicji PiS z Samoobroną oraz Ligą Polskich Rodzin, którego efektem była dymisja z tego stanowiska Romana Giertycha). Obecnie jest europosłem z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.

Ostatnio profesor Legutko wziął udział w konferencji „Szkoła po Polsku” zorganizowanej przez Towarzystwo Nauczycieli Szkół Polskich (organizacji, zdaje się, promującej bardzo konserwatywne, podejście do edukacji i stojącej w kontrze do zmian jakie zachodzą systemie edukacji w Polsce w ostatnich latach.)

Na tymże spotkaniu profesor Ryszard Legutko odezwał się w te słowa:

Z kategorii wychowawczych, o których się mówi obecnie, pozostaje tylko walka z przemocą w szkole oraz wychowanie do tolerancji. Ale ponieważ walka z przemocą w szkole często stoi w sprzeczności z ideą tolerancji, idea tolerancji wygrywa i nawet z przemocą w szkole się nie walczy

Zastanawiam się w jaki sposób, walka z przemocą miałaby stać w sprzeczności z ideą tolerancji? Czyżby profesor L. obraz postaw tolerancyjnych miał tak wykrzywiony, że widzi je jako akceptację dla przemocy, agresji i wszelkich innych destruktywnych działań? A może w głowie profesora przemoc znajduje się bardzo blisko nie rzucania kamieniami w osoby w jakikolwiek sposób odróżniające się od przeciętnego ucznia, choćby ze względu na wiarę, rasę czy też orientację seksualną? Czy w zdrowej, zasługującej na miano „Polskiej” szkole, jest w ogóle miejsce dla takich osób?

Że profesor Ryszard Legutko opowiada absolutne bzdury, przekonać się można, w ciągu kilku sekund. Program „Szkoła bez przemocy”, realizowany jest z powodzeniem już od kilku lat, bierze w nim udział 3000 szkół. Wystarczy również przejść się, do pierwszego z brzegu gimnazjum, czy też liceum i porozmawiać z pracującymi tam psychologami i pedagogami, by dowiedzieć się, że działania na rzecz zmniejszenia skali zjawiska przemocy wśród uczniów to stały element ich pracy. I jakoś nie stoją one w sprzeczności z ideami tolerancji. Ba, to właśnie brak tolerancji dla innych postaw może być często przyczyną agresji i przemocy.

Obawiam się jednak, że te fakty, stoją w rażącej sprzeczności z ideologią wyznawaną przez profesora Ryszarda Legutkę.

VN:F [1.9.10_1130]
Rating: 7.4/10 (7 votes cast)

Tagi: , , ,

Copyright © 2009-2012 Sophers Blog All rights reserved.
Desk Mess Mirrored version 1.9.1 theme from BuyNowShop.com.